Reklama

Wiatraki we mgle: miały przeszkadzać, a nie przeszkadzają. „To nie wiatraki decydowały, gdzie będziemy mieszkać"

- W ogóle mi nie przeszkadzają, bo w czym? - dziwi się mężczyzna, który widzi je ze swojego okna. Ma do wiatraków kilkaset metrów. Nie sprawdzał - 300, 500 czy więcej. Nie wie, po co miałby to robić

W ubiegłym tygodniu głośno było o tym, że nowa koalicji chce wprowadzić nowe przepisy, które pozwolą stawiać wiatraki nawet 300 metrów od domów. Platforma tłumaczyła, że taki zapis w projekcie ustawy to pomyłka, że nie chodzi o 300, a 500 metrów. A potem wstrzymano prace nad zmianami. Wiatrakami nowa władza zajmie się później.

Kiedy pytaliśmy o wiatraki władze lokalne w gminach słyszeliśmy, że lepiej, żeby stawały dalej niż bliżej. I wtedy protestów będzie mniej, bo przecież zawsze będzie ktoś protestował.

Reklama

Wróciliśmy do sprawy w Malutkich, gdzie w 2015 roku mieszkańcy protestowali przeciw budowie wiatraków. Powstały. Co mieszkańcy sądzą dziś?

Może gdyby stał za ogrodzeniem?

2015 rok. Mieszkańcy nowo powstającego osiedla w miejscowości Malutkie w gminie Dobryszyce dowiadują się, że ktoś zamierza wybudować obok ich domów cztery wiatraki.

Protestują. Piszą do władz gminy, zbierają podpisy, spotykają się z radnymi, żeby szukać u nich pomocy. Argumentują, że szukali spokojnego, cichego miejsca, uciekli z miasta, a teraz mają mieć pod oknami tak wielkie instalacje.

Reklama

Przez osiem lat powstały trzy z czterech wiatraków, ostatni stanął kilka miesięcy temu. I przybyło nowych domów na tym osiedlu.

W piątek 8 grudnia przed południem nad Malutkimi spora mgła. Widać tylko szczyt najbliższego wiatraka i jego łopaty. Tego dnia się nie obracają. Można powiedzieć, że to temat dla malarza, wygląda trochę niepokojąco. Zwłaszcza z domami na pierwszym planie.

- Wiatraki? Dlaczego pan pyta? - dziwi się mężczyzna z jednego z nowych domów. - Stoją sobie i co z tego? O widzi pan tego? - wskazuje palcem. - Jakieś trzy miesiące temu go skończyli.

Reklama

Mężczyzna zastanawia się, jak odpowiedzieć na pytanie, czy wiatraki mu w czymś przeszkadzają.

- W niczym - odpowiada po chwili i znów myśli przez chwilę. - Ich nawet nie słychać. No, może w nocy, jak jest taka zupełna cisza. Takie delikatne świszczenie.

Ten mieszkaniec Malutkich nie rozumie, w czym takie wiatraki komuś mogą przeszkadzać.

- Nam totalnie w niczym. W krajobrazie też nie. Jak się budowaliśmy, to te dwa pierwsze, bliżej autostrady, już były. Nie braliśmy ich w ogóle pod uwagę jako za albo przeciw lokalizacji domu - zapewnia.

Reklama

- Może gdyby stał tu zaraz za ogrodzeniem…? - zastanawia się jego sąsiad z ulicy obok. - Wtedy może tak, ale tak to nie mają dla nas żadnego znaczenia. Naprawdę, nie interesujemy się nimi. Po pierwsze nie słychać ich, może w nocy, ale musi być idealna cisza. Po drugie jeżdżę sporo za granicę, na przykład w Austrii takich wiatraków jest pełno. U nas się jakieś protesty robią, a tam produkują prąd i już. Tu też był jakiś protest, ale myśmy w nim nie uczestniczyli.

Mężczyzna dodaje, że gdyby mieli drugi raz kupować działkę w tym miejscu, zrobiliby to bez wahania.

Reklama

- Bo to nie wiatraki decydowały, gdzie będziemy mieszkać.

- Ja jestem za zieloną energią - zapewnia mieszkanka trzeciego domu, ona ma do najnowszego wiatraka najbliżej. - Trzeba nie rozumieć, co robimy światu, żeby być przeciwko. Pamiętam te protesty sprzed kilku lat, ale ja od razu koledze, który zbierał podpisy, powiedziałam, że beze mnie. Że mnie to nie przeszkadza.

Mieszkanka Malutkich opowiada, że często biega i chodzi na kijki do lasu w stronę wiatraka.

- Przechodzę czy przebiegam koło niego, przyzwyczaiłam się do niego, nie przeszkadza mi. Jest to jest, kręci się i produkuje zielony prąd.

Reklama

Ona też mówi, że delikatny szum słychać tylko w absolutnej ciszy.

- I co najlepsze, wtedy o wiele lepiej słychać hałas z autostrady niż z tych wiatraków - dodaje, że nie rozumie też, że ludzie mówią, że wiatraki szkodzą zdrowiu.

- Wiatraka się boją, choć żadne badania tego nie potwierdzają, a mają w domu o wiele więcej szkodliwych dla zdrowia sprzętów i to im w ogóle nie przeszkadza. Znaleźli sobie wroga z łopatami i walczą jak Don Kichot - śmieje się.

- Słyszałam też, że ptakom szkodzą, że je zabijają. Niech popatrzą na swoje koty, które wychodzą z domów i zabijają ich o wiele więcej. Moje też wychodzą - nie ukrywa. - Zakładam im dzwoneczki, żeby ptaki ich słyszały, to albo je zgubią albo i tak dadzą radę coś upolować, żeby się pochwalić. W każdym razie im wiatraki, tak jak mnie, też nie przeszkadzają.

Reklama

Pani Monika

Kontaktujemy się z panią Moniką. Była jedną z pierwszych mieszkanek tego osiedla domów jednorodzinnych. I jedną z pierwszych, która dowiedziała się o wiatrakowej inwestycji. Protestowała.

- Na początek warto przede wszystkim przypomnieć, dlaczego powstało nasze Stowarzyszenie. Gdy w połowie 2015 roku rozpoczęła się budowa pierwszego wiatraka zlokalizowanego w Dobryszycach nieopodal trasy szybkiego ruchu, wzbudziła ona poruszenie wśród mieszkańców, przede wszystkim tych mieszkających najbliżej - mówi. - Przypomnę, że wiatrak ten zlokalizowany jest niewiele ponad 200 metrów od najbliższego domu mieszkalnego, a w promieniu zaledwie 500 metrów jest kilkanaście nieruchomości. Okazało się, że inwestor zamierza wybudować cztery wiatraki o wysokości 150 metrów, a co najmniej dwa z nich zaplanowane są w bliskiej odległości od domów mieszkalnych, zarówno tych istniejących, jak i tych nowo budowanych. Zaznaczę tu, że w pobliżu wiatraków w oparciu o miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego powstać ma docelowo blisko 200 domów - podkreśla. I dodaje, że każdy z protestujących miał pewnie odrobinę inne obawy. - Pani Iwona z rodziną, której dom jest najbliżej wiatraka, mówi, że obawiali się jak będą oddziaływać na nasze codzienne życie m.in hałas, cienie pojawiające się w domu, tzw. efekt stroboskopowy, migotanie światła, wyładowania w czasie burzy i częste poranne bóle głowy, które też mogą być z tym związane - wylicza pani Monika. - Niestety, wszystkie te obawy się sprawdziły.

Reklama

Dodaje, że zgodnie z zapisami raportu oddziaływania na środowisko, wpływ hałasu i efektu stroboskopowego może sięgać nawet kilku kilometrów.

- W domach pojawiają się różne skutki, w zależności od położenia względem wiatraka. Mieszkańcy osiedla przy miejscowości Malutkie, które leży na wschód od wiatraków, odczuwają głównie hałas. Pewnie niektórzy powiedzą, że jest to do przyzwyczajenia się, być może, ale pamiętam jak powstał pierwszy wiatrak. Ten szum śmigieł był słabo słyszalny, można powiedzieć nikły, ale w specyficznych warunkach ciśnienia i wiatru potrafił się nasilać. Ten wiatrak jest położony około kilometra od osiedla, ale już drugi zlokalizowany około 600 metrów jest słyszalny na spacerach po osiedlu na co dzień. A jak będzie, kiedy uruchomiony zostanie ten trzeci, zlokalizowany około 250 metrów od domów? - pyta.

Reklama

- Inne skutki odczuwają mieszkańcy domów położonych na zachód od wiatraków. Oni zmagają się nie tylko z hałasem, ale również z migotaniem światła. Mieszkańcy mówią, że efekty te są dokuczliwe w codziennym funkcjonowaniu. Wiem, że jeśli nas nie dotyczą problemy, trudno jest nam się utożsamić z osobami ich doświadczającymi. Proszę zatem każdego, kto przeczyta ten tekst, by wyobraził sobie, że siedzi sobie w fotelu w salonie, w którym cały czas raz jest jasno, raz ciemno i jedynym sposobem aby tego nie widzieć jest zasłonięcie wszystkich okien, nie tylko tych od strony wiatraka. Łopaty wiatraka przysłaniają słońce i księżyc jak chmury. Nieważne gdzie jesteś, światło do ciebie nie trafi. Ja nie życzę tego nikomu.

Pani Monika podkreśla, że nie da się przyzwyczaić do ciągłej dyskoteki w domu. - Oczywiście poza tym są lęki związane z tym, jakie zagrożenie niosą za sobą wiatraki w przypadku awarii.

Reklama

Pani Monika mówi też o postępowaniach.

- W sprawie budowy czterech wiatraków zostały wydane: decyzja środowiskowa, cztery decyzje lokalizacyjne i pozwolenie na budowę - wylicza. - Nie ma tu decyzji w sprawie budowy zasilania turbin. Stowarzyszenie próbuje podważyć każdą wydaną w tej sprawie decyzję. W gminie Dobryszyce toczy się postępowanie w sprawie wznowienia postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Aktualnie oczekujemy na wyrok NSA w sprawie unieważnienia decyzji pozwolenia na budowę z uwagi, że jedna z decyzji lokalizacyjnych została unieważniona prawomocnym wyrokiem sądu. Mimo tak niestabilnej sytuacji prawnej inwestor postawił trzeci wiatrak i zapewne niebawem go uruchomi, a nam przyjdzie żyć z jego skutkami.

Mieszkanka osiedla nie ma żadnych wątpliwości, gdyby stanęła przed tym wyborem raz jeszcze, protestowałaby.

- Największy problem, jaki mieszkańcy mieli z tą inwestycją, to brak informacji ze strony gminy o procedowanych decyzjach. Przypomnę, że decyzja środowiskowa, jako pierwsza, została wydana 10 marca 2011 roku. W trakcie jej procedowania pominięto informowanie społeczeństwa. My dowiedzieliśmy się o inwestycji w maju 2015 roku. Przez te cztery lata pewne decyzje stały się nieodwołalne i nic nie może ich wzruszyć. Naszą jedyną szansą jest błąd proceduralny popełniony przy wydawaniu jednej z nich i to daje nam jeszcze nadzieję. Ja rozumiem, że do gmin wpływają przeróżne wnioski inwestorów i należy je procedować, ale czemu odbierać ludziom wiedzę na ich temat? Poprzez ten jeden gest, a właściwie jego brak, ówczesny wójt skazał swoich mieszkańców na uciążliwości.

Pytamy jeszcze o odległość. Jaka według niej powinna być, żeby mieszkańcy nie protestowali?

- Nie umiem precyzyjnie powiedzieć, tego się nie da tak jednoznacznie ująć. Jedni powiedzą 500 metrów, drudzy 1500. Życzyłabym sobie, aby były lokalizowane tak, aby nikomu się przeszkadzały w spokojnym życiu. Przecież każdy z nas we własnym domu chce wytchnienia po pracy, relaksu i spokoju.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wielbiciel Moniki - niezalogowany 2023-12-14 10:15:02

    Pani Monika stowarzyszenie do walki z wiatrakami w Dobryszycach prowadzi, bo TAM MIESZKA? A w Radomsku jako wiceprezydentka pakuje ludziom spalarnię śmieci koło domów, bo tam NIE MIESZKA? Typowa PiS-iorka z drużyny Jarosława, co to Razem dla Radomska wszystko robią. Nawet spalarnię śmieci koło domów, oraz krzywe, zaśmiecone i zakorkowane ulice. Gratuluję poczucia humoru i wiarygodności. W Wyborach lud wiarygodność potwierdzi. Jednego Jarosława już wyrzucił.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wielbiciel Moniki - niezalogowany 2023-12-14 10:15:22

    Pani Monika stowarzyszenie do walki z wiatrakami w Dobryszycach prowadzi, bo TAM MIESZKA? A w Radomsku jako wiceprezydentka pakuje ludziom spalarnię śmieci koło domów, bo tam NIE MIESZKA? Typowa PiS-iorka z drużyny Jarosława, co to Razem dla Radomska wszystko robią. Nawet spalarnię śmieci koło domów, oraz krzywe, zaśmiecone i zakorkowane ulice. Gratuluję poczucia humoru i wiarygodności. W Wyborach lud wiarygodność potwierdzi. Jednego Jarosława już wyrzucił.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec osiedla - niezalogowany 2023-12-22 07:23:18

    Ciekawy artykuł ale do ściemy. Na malutkim może im nie przeszkadzają a na tym osiedlu Dobaja to słychać cały czas wiatraki i zostałem oszukany bo kupując działkę tu nie było ich a były wójt gminy podpisał uchwałę za parę groszy aby się dorobić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości