Małe firmy, które nie mogą odzyskać dziesiątek tysięcy złotych. Ludzie, którzy chcieli zdobyć na szkoleniach nowe umiejętności zawodowe, a teraz dostają wezwania do zapłaty kilku-kilkunastu tysięcy. Kolejne instytucje wypowiadające umowy dotacyjne na dziesiątki milionów złotych. Zgłoszenia do Prokuratury Europejskiej. I wielka cisza. Tak się w Polsce gospodaruje unijnymi pieniędzmi
[paywall]
Ze zgłoszenia firmy szkoleniowej, która nie może odzyskać pieniędzy za zrealizowane szkolenia:
„Od kilku miesięcy jesteśmy poważnie zaniepokojeni działaniami firmy HRP i spółek-córek. Mieli udzielać refundacji naszym klientom lub nam dokonywać zapłaty za zrealizowane szkolenia w ramach dofinansowań. Problem w tym, że nie widzimy pieniędzy, idących już w miliony. Poszkodowanych firm jest masa. Każdy umywa ręce. Z HRP nie można się skontaktować, z mediów nic nie wiemy, bo jest cisza. Masowo są prowadzone kontrole, zero informacji poza taką, że projekt został zamknięty. Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach każe na infolinii brać prawników, inni każą czekać, a z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości nie ma kontaktu. Nie pomagają wezwania do zapłaty, nie pomagają ponaglenia, maile. Afera jest na gigantyczną skalę, a media, PARP, ministerstwo milczą, szczycąc się, jak to cudownie realizują projekty. Pomóżcie nam”.
Radomszczanka, która skorzystała ze szkoleń w ramach finansowanego przez Unię projektu „Przepis na rozwój - kompetencje i kwalifikacje dla sprawiedliwej transformacji”:
- Bony rozwojowe to taki voucher na edukację, można tym sfinansować kurs doszkalający czy studia podyplomowe. To bardzo opłacalne, bo wkład własny jest poniżej dziesięciu procent. Trzeba się zarejestrować w Bazie Usług Rozwojowych, tam się wybiera szkolenia i firmy, które je prowadzą.
Najpierw podpisałam umowę z HRP Grants na doradztwo. To była jesień ubiegłego roku. Oni są operatorem programu, płaci Unia. Zrobili mi tak zwany bilans kompetencji, ustaliliśmy, o jakie kursy chodzi. Miesiąc później podpisałam drugą umowę, na wsparcie. Przyznano mi bony o wartości ponad dziewięciu tysięcy. Musiałam zapłacić siedemset złotych wkładu własnego. Wybrałam dwa interesujące mnie szkolenia i sprawdzoną firmę z Mazowsza, która je zrealizowała. Wszystkich formalności dopilnowałam. A teraz dostałam od firmy szkoleniowej faktury do zapłaty na prawie dziesięć tysięcy. Szkolącej firmie powinno zapłacić HRP, ale nie zapłaciło. Więc wystąpiła do mnie. Co ja mam zrobić? Skąd wziąć takie pieniądze?
Przedsiębiorczyni ze Śląska, która prowadzi szkolenia w branży fitness i trenerów personalnych:
- Szkolę od 2019 roku i nigdy nie było problemów. Jestem zarejestrowana w Bazie Usług Rozwojowych. Procedura wygląda tak, że klient-osoba fizyczna wybiera nasze szkolenie, pokazuje, że ma przyznane bony rozwojowe, wpłaca wkład własny, a po realizacji szkolenia wystawiamy fakturę. Nie na operatora, czyli HRP, ale na klienta. Potem wprowadzam do ich systemu rozliczeniowego dane - listy obecności, oświadczenia i fakturę. Na fakturze w informacjach dodatkowych podaję numer umowy, którą klient podpisał z operatorem, czyli HRP. Na tej podstawie powinnam dostać pieniądze. Ale nie dostaję.
Już w październiku zgłosiłam sprawę do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. Próbowałam nagłaśniać, że HRP nie płaci, że to środki publiczne, że ileś miesięcy czekam. Zostałam z zerem na koncie, bo od każdej faktury muszę zapłacić ZUS i podatek. Robiłam szkolenia w ramach programów HRP i Fundacji Wiosna Jesień. Wiszą mi w sumie 88 tysięcy. Jestem małą firmą, więc te pieniądze dla mnie to kosmos. Zostałam na lodzie. Mam ludzi, którzy dla mnie szkolą, mam infrastrukturę, wynajmuję pomieszczenia, nie mam z czego zapłacić. Wysłałam HRP wezwanie do zapłaty, nic. Zgłosiłam się do firmy windykacyjnej. Obejrzeli dokumenty i powiedzieli: wie pani, ale nie ma pani faktur wystawionych na HRP, tylko na osobę fizyczną. Więc jeśli już, powinnam dochodzić roszczeń od klientów. Nie dochodzę, czekam.
Tylko do naszej redakcji trafiło kilkanaście podobnych sygnałów wraz z dokumentami. Sprawa rozlała się już na trzy województwa - łódzkie, śląskie, mazowieckie. Prokuratura Europejska, która kontroluje wydatkowanie unijnych pieniędzy, prowadzi postępowanie.
Programy, które tu opisujemy, dotyczą głównie szkoleń realizowanych w ramach tak zwanych bonów rozwojowych. To specjalny system finansowania szkoleń, bardzo atrakcyjny dla uczestników. Rejestrują się w Bazie Usług Rozwojowych (administrowanej przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości), wybierają firmę i szkolenie, podpisują umowę z operatorem, który prowadzi program finansowany przez Unię i opłacają niski wkład własny. Resztę kosztów pokrywa operator z unijnego programu.
Sam Urząd Marszałkowski w Łodzi wypowiedział podmiotom HRP cztery umowy, w których dofinansowanie wyniosło w sumie 81,5 mln zł. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości - jedną, tam dofinansowanie przekroczyło 12 mln. W pięciu kolejnych Agencja stwierdziła nieprawidłowości i zażądała zwrotu kilkunastu milionów. Dodatkowo PARP odmówiła finansowania pięciu projektów złożonych przez HRP Care i HRP Grant w ramach konkursu „Kluczowe Kompetencje dla Sektorów”, choć przeszły procedurę (w maju ukazała się zaktualizowana lista rankingowa, na której projekty tych firm opatrzono adnotacją „odmowa przyznania dofinansowania”).
Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach wypowiedział pięć umów, w których dofinansowanie wyniosło prawie 50 mln zł. A jeszcze w tamtym roku Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie dwie (7,8 mln dofinansowania).
Razem to ponad 150 mln zł dofinansowań.
Sieć firm skupionych pod szyldem HRP działa na rynku pozyskiwania funduszy unijnych. Jest operatorem wielu projektów szkoleniowych i doradczych, kierowanych do firm i osób indywidualnych. Pod szyldem HRP działają HRP Care (6 maja 2026 spółka zmieniała nazwę na Senium), HRP Grants i kilka innych mniejszych podmiotów. Mają ten sam adres w Łodzi i tego samego prezesa. Z HRP związana jest także - co potwierdza Krajowy Rejestr Sądowy - Fundacja Wiosna Jesień, która zajmuje się wsparciem seniorów.
Według informacji, które HRP Grants umieściła na swojej stronie internetowej, od 2004 roku zrealizowała projekty o wartości 908 mln zł.
W listopadzie 2025 roku opublikowaliśmy w Gazecie Radomszczańskiej tekst „Jak się przepala unijne dotacje: A po zamknięciu elektrowni pójdziemy na zakupy” (ukazał się także na portalu Wirtualna Polska). Opisaliśmy w nim wyniki naszego śledztwa dotyczącego szkoleń organizowanych dla mieszkańców naszego regionu, który jest dotknięty skutkami transformacji energetycznej. Chodzi o pomoc w przekwalifikowaniu się albo zdobyciu nowych umiejętności przez pracowników w regionie, gdzie największym pracodawcą jest kopalnia i elektrownia Bełchatów. Unia przeznaczyła na specjalny Fundusz Transformacji 350 mln euro.
Ustaliliśmy, że finansowane były z niego szkolenia nieaktywnych zawodowo emerytów z zakupów w sieci i zakładania konta na Facebooku. Realizowała je w Radomsku firma z Pabianic. Zatytułowano je „Gospodarka Obiegu Zamkniętego w naszym otoczeniu z elementami cyfrowego świata z perspektywy tabletu - podstawy użytkowania, facebook, social media, zakupy w sieci”. Uczestnikami byli słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Radomsku. Wkład własny wynosił siedem procent, czyli 750 zł. Ale uczestnicy nie musieli go pokrywać, bo dostali od firmy darowiznę w tej wysokości na pokrycie wkładu (to niezgodne z regulaminem programu). Uczestnicy szkoleń dostawali też od firm urządzenia elektroniczne w ramach zachęty (też niezgodnie z zasadami). Firma dostawała za jedną przeszkoloną osobę 6400 zł
Operatorem programu, w ramach którego organizowano szkolenia, była firma HRP Grant. Program był wart prawie 33 mln zł, dofinansowanie unijne z urzędu marszałkowskiego wyniosło 31,1 mln zł. HRP w przekazanym komunikacie poinformowało Gazetę, że działa zgodnie z zasadami, nie akceptuje finansowania wkładu własnego ani uczestnikom przez firmy szkolące ani przekazywania im korzyści materialnych za udział. W korespondencji zwracało uwagę, że to HRP pierwsza odkryła nieprawidłowości i poinformowała organy ścigania.
W lutym na stronie firmy zaczęły się pojawiać komunikaty dotyczące wstrzymania kolejnych naborów w projektach, weryfikacji cen usług, nowych wytycznych, potem zatrzymania działań w niektórych projektach, aż po informacje o wypowiedzeniach umów.
Jeszcze w lutym Urząd Marszałkowski w Łodzi, za którego pośrednictwem finansowano opisany przez nas program, wstrzymał wypłaty kolejnych transz HRP. Argumentował, że firma „pobrała zaliczki na wypłatę wynagrodzeń dla podmiotów, które realizowały szkolenia, ale nie zapłaciła za wykonane usługi”. W tym samym miesiącu złożył doniesienie w sprawie do Prokuratury Europejskiej.
HRP przedstawiała własną wersję wydarzeń. Twierdziła, że jest uzależniona „od finansowania ze strony Instytucji Zarządzającej, która zgodnie z umową o dofinansowanie ma obowiązek wypłacić dofinansowanie”. Przekonywała, że po wydatkowanie środków z pierwszej transzy firma złożyła w grudniu 2025 wniosek o wypłatę kolejnej, w wysokości 7,7 mln zł. 15 stycznia urząd poinformował ją, że wstrzymuje weryfikację wniosku.
Według HRP w przypadku tej umowy problemem była postawa Urzędu Marszałkowskiego: „Nie godzimy się na sytuację, w której Urząd Marszałkowski oczernia nas jako partnera, z którym wcześniej od wielu lat realizował z sukcesem szereg projektów, a obecnie sam przekazuje informację naszym kontrahentom o niewywiązywaniu się przez nas ze zobowiązań” - przekazywała spółka Gazecie. Zaznaczyła, że to ona w czerwcu 2025 roku złożyła zawiadomienie do różnych instytucji o możliwości popełnienia przestępstwa przez wykonawcę szkoleń i to z tego powodu Prokuratura Europejska podjęła czynności. „Samo zawiadomienie oraz dalsza korespondencja były przekazywane również do UMWŁ, czego efektem było złożenie również przez instytucję analogicznego zawiadomienia dotyczącego działania powyższych podmiotów” - twierdziła firma.
Pod koniec marca łódzki Urząd Marszałkowski wypowiedział cztery umowy HRP Grant, HRP Care i Fundacji Wiosna Jesień. W reakcji HRP złożył własne wypowiedzenia urzędowi.
- Oświadczenie Urzędu Marszałkowskiego z 30 marca HRP Care traktuje jako bezpodstawne oraz nieskuteczne prawnie. Beneficjent podejmuje i będzie podejmował wszelkie niezbędne działania prawne zmierzające do wyegzekwowania tej kwoty oraz do realizacji płatności za usługi rozwojowe - informował Gazetę Łukasz Osiński z firmy Tower Group, która reprezentuje HRP w kontaktach z mediami.
Niezależnie swoje umowy wypowiedziały Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości i Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach.
Według naszych ustaleń, pierwsze sygnały o nieprawidłowościach pojawiły się w 2024 roku. Wtedy to Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości stwierdziła nieuzasadnione transakcje na rachunku projektu. Wezwała HRP Grants do zwrotu pieniędzy i tak też się stało. Agencja zobowiązała firmę do planu naprawczego, ale sytuacje niewłaściwego wykorzystania środków powtórzyły się i wystąpiły także w innych projektach nadzorowanych przez PARP.
We wrześniu 2025 dwie umowy wypowiedział Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie. Jak informowała Gazetę rzecznik WUP Katarzyna Nowakowska, powodem były „nieprawidłowości stwierdzone podczas realizacji obu projektów”. HPR twierdziło, że przyczyną była zmiana zasad realizacji projektów w trakcie ich trwania, „uwzględniająca pomniejszenie projektów o około 1/3 przy zachowaniu pierwotnych wskaźników była niemożliwa z naszej perspektywy”.
- W październiku 2025 roku PARP pozyskała pierwsze informacje od innych instytucji, że działania polegające na niewłaściwych pozaprojektowych wypływach środków publicznych realizowane były również w projektach na poziomie regionalnym, co wskazuje na systemowe działania HRP Grants - informuje Gazetę Aneta Zielińska-Sroka, rzeczniczka PARP. - Z informacji wynikało również, że tego rodzaju nieprawidłowości występowały w projektach realizowanych przez podmioty powiązane.
Sygnały od firm szkoleniowych, że HRP nie opłaca kosztów, spływały także do Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. W lutym urząd zawiesił wypłatę transz. W tym samym miesiącu do PARP wpłynęły informacje od uczestników usług rozwojowych, że HRP Grant nie zrefundowała kosztów szkoleń.
- PARP zidentyfikowała przypadki polegające na wypływach środków publicznych przekazywanych na realizację dofinansowanych projektów z rachunku projektu na cele niezwiązane z projektem - informuje Aneta Zielińska-Sroka.
Kwota nieprawidłowości wyniosła 19,7 mln zł, z tego do zwrotu wciąż pozostaje 12,5 mln.
Takie same informacje spływały do Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. W kwietniu ten urząd informował, że „ma pełną świadomość zaistniałej sytuacji (…) i od początku traktuje ją z należytą uwagą oraz odpowiedzialnością”. Kilka dni później odbyło się spotkanie przedstawicieli WUP Katowice i HRP, na którym firma zadeklarowała „możliwie szybkie przedstawienie propozycji rozwiązania, które będzie uwzględniało charakter i skalę zgłoszonych problemów”. Niewiele to dało, bo w maju WUP Katowice wypowiedział umowy HRP i jednocześnie zaapelował do firm realizujących usługi szkoleniowe w projektach HRP Grants o wstrzymanie działań windykacyjnych wobec osób uczestniczących w szkoleniach. Kilka dni później WUP wydał komunikat, że „to operator (HRP Grants Sp. z o.o) zobowiązany jest do zapłaty kosztów usługi rozwojowej na rzecz podmiotów realizujących te usługi. Jeśli zatem osoba korzystająca z usługi działała zgodnie z zapisami dokumentów projektowych - Operator powinien rozliczyć usługę i dokonać płatności na rzecz dostawcy usługi. Płatnością (poza wkładem własnym) nie powinny być obciążane osoby, które wzięły udział w usłudze.” Jednocześnie zobowiązał HRP do zwrotu wkładów własnych uczestnikom szkoleń.
HRP przekonywała wtedy Gazetę, że „na Śląsku płatności realizowane są stopniowo, zgodnie z procesem rozliczania i pozyskiwania kolejnych transz dofinansowania.”
Podobny komunikat jak WUP wydała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Wypowiedziała też jedną umowę na 12,9 mln zł, w pięciu innych stwierdziła nieprawidłowości i wstrzymała wypłatę transz.
- HRP Grants nie odpowiada już na wezwania PARP do zwrotu kwot stwierdzonych nieprawidłowości - informuje Gazetę Aneta Zielińska-Sroka.
WUP Katowice uruchomił specjalną skrzynkę mailową, na którą można zgłaszać nierozliczone przez HRP usługi.
Dziś sytuacja wygląda tak:
Do urzędów i instytucji płyną setki sygnałów od firm o zaległościach za zrealizowane szkolenia. PARP szacuje liczbę poszkodowanych firm w swoich programach na 84 (tyle ma zgłoszeń), w Katowicach - według naszych informacji - ta liczba przekracza dwieście. Na razie nie ustaliliśmy, ile firm nie dostało pieniędzy w ramach programów Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. Osoby, które skorzystały z bonów rozwojowych, dostają faktury o zapłatę, choć miały samodzielnie finansować tylko wkład własny na poziomie kilku procent. Jak informują nas firmy szkoleniowe, odbywa się to na podstawie ich wewnętrznych procedur.
HRP rozesłała firmom prowadzącym szkolenia pisma, w których wzywa Urząd Marszałkowski do „niezwłocznego odblokowania weryfikacji wniosków” oraz „niezwłocznej wypłaty należnej transzy”, a w przypadku „dalszego paraliżu proceduralnego” grozi, że podejmie kroki w celu dochodzenia roszczeń w sądzie.
WUP w Katowicach przekonuje w komunikacie, że „obecnie prowadzone są końcowe ustalenia dotyczące szczegółowego trybu i mechanizmu realizacji tych rozliczeń”. Jak to ma się odbyć, skoro transze nie zostały wypłacone, a HRP nie realizuje płatności - nie wiadomo. WUP zaznacza jednocześnie, że korzystający z usług rozwojowych, które są w toku, muszą je „bezwzględnie ukończyć”. Ale to oznacza konsekwencje: jeśli HRP nie zapłaci, firmy mogą wystąpić do nich o zapłatę całości kosztów do klienta. A te często przekraczają 10 tys. zł.
Urząd Marszałkowski w Łodzi według naszych ustaleń szuka sposobu, by zapłacić poszkodowanym firmom szkoleniowym.
Wystąpiliśmy do firmy PR reprezentującej HRP w kontaktach z mediami o informacje, ile pieniędzy nie zostało wypłaconych dostawcom usług oraz ile konkretnie podmiotów ich nie dostało. Do chwili zamknięcia wydania nie dostaliśmy odpowiedzi.
Zapytaliśmy także Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, czy monitoruję tę sprawę, czy docierały do niego sygnały od poszkodowanych. Jeśli tak, to jaka jest skala oraz czy poszkodowani mają szansę na odzyskanie pieniędzy.
Ministerstwo odpowiedziało, że monitoruje sprawę i jest w kontakcie z instytucjami odpowiedzialnymi za nadzór nad projektami HRP. Wpłynęły do niego pojedyncze sygnały o opóźnieniach w rozliczeniach i wypłatach środków - dotyczą one głównie województwa łódzkiego i śląskiego oraz projektów nadzorowanych przez PARP.
- Ministerstwo przekazywało informacje do odpowiednich instytucji sprawujących bezpośredni nadzór nad beneficjentami z prośbą o podjęcie działań, które zabezpieczą interesy poszkodowanych podmiotów oraz organizowało spotkania z PARP, których celem było wypracowanie i wdrożenie rozwiązań proceduralnych umożliwiających kontynuowanie wsparcia w ramach projektów realizowanych przez innych Operatorów - informuje Gazetę biuro komunikacji MFiPR. Ministerstwo podkreśla, że ze względu na charakter systemu wdrażania funduszy europejskich, w przypadku projektów regionalnych to instytucje zarządzające odpowiadają za nadzór nad realizacją projektów oraz relację z beneficjentami.
- Opisana sytuacja ma charakter incydentalny, wynikający ze szkodliwej działalności jednego podmiotu, jednakże Ministerstwo zobligowało PARP do wypracowania rozwiązań umożliwiających poszkodowanym firmom kontynuowanie wsparcia w ramach projektów realizowanych przez innych Operatorów - przekazuje ministerstwo.
Urząd Marszałkowski w Łodzi
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości
Jedna umowa wypowiedziana, w pięciu stwierdzono nieprawidłowości, wstrzymano rozliczenie złożonych wniosków o płatność do czasu zakończenia czynności kontrolnych.
Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach
Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podobna sytuacja jest z Programem Czyste Powietrze, na pewno wiem o jednej firmie, która głównie działała na terenie woj. opolskiego ale i też zaciągnęła się na Radomsko. Wzięli kasę z WFOŚiGW, nawet nie zaczęli inwestycji, a pieniądze Państwo nakazuję oddawać zwykłym ludziom. Pomimo toczącej się sprawy karnej, WFOŚiGW w Łodzi wypowiada umowę beneficjentom i nakazuje natychmiastowy zwrot środków. Cyrk na kółkach
Niewątpliwie odpowiedzialność za realizację projektów ponosi tzw. Operator. Nie ma też wątpliwości co do faktu, że zawsze znajdą się firmy, które będą chciały przy okazji zyskać więcej, nie zawsze zgodnie z zasadami. Ostatecznie cierpią Ci, którzy w dobrej wierze w to "weszli" a więc przedsiębiorcy albo firmy szkoleniowe. Ale jest jeszcze jedna grupa, która została pokrzywdzona a o której nikt nie mówi: pracownicy Operatora. Dziesiątki ludzi, którzy stracili lub lada dzień stracą pracę. A patrząc na kwoty, stracą jeszcze coś więcej. Zamiast tego dostaną łatkę oszusta i wilczy bilet. To nie jest anonimowe środowisko, tu wszyscy się obserwują. Kto zatrudni tych ludzi? Poniosą konsekwencje działań swojego pracodawcy.
Najbardziej poszkodowani są uczestnicy szkoleń. Wpłacili wkład własny na konta HRP Grants i te pieniądze praktycznie już przepadły. Firma nie chce ich zwrócić. Zresztą nie ma z nią żadnego kontaktu. Urząd marszałkowski kolejny miesiąc opowiada że sprawa będzie jakoś rozwiązana ale nie zajął żadnego oficjalnego stanowiska, żadnych wytycznych co robić. Skończy się na tym że uczestnicy będą zmuszeni zapłacić wszystko ze swojej kieszeni albo komornik to zrobi.
Podobna sytuacja jest z Programem Czyste Powietrze, na pewno wiem o jednej firmie, która głównie działała na terenie woj. opolskiego ale i też zaciągnęła się na Radomsko. Wzięli kasę z WFOŚiGW, nawet nie zaczęli inwestycji, a pieniądze Państwo nakazuję oddawać zwykłym ludziom. Pomimo toczącej się sprawy karnej, WFOŚiGW w Łodzi wypowiada umowę beneficjentom i nakazuje natychmiastowy zwrot środków. Cyrk na kółkach
Niewątpliwie odpowiedzialność za realizację projektów ponosi tzw. Operator. Nie ma też wątpliwości co do faktu, że zawsze znajdą się firmy, które będą chciały przy okazji zyskać więcej, nie zawsze zgodnie z zasadami. Ostatecznie cierpią Ci, którzy w dobrej wierze w to "weszli" a więc przedsiębiorcy albo firmy szkoleniowe. Ale jest jeszcze jedna grupa, która została pokrzywdzona a o której nikt nie mówi: pracownicy Operatora. Dziesiątki ludzi, którzy stracili lub lada dzień stracą pracę. A patrząc na kwoty, stracą jeszcze coś więcej. Zamiast tego dostaną łatkę oszusta i wilczy bilet. To nie jest anonimowe środowisko, tu wszyscy się obserwują. Kto zatrudni tych ludzi? Poniosą konsekwencje działań swojego pracodawcy.
Najbardziej poszkodowani są uczestnicy szkoleń. Wpłacili wkład własny na konta HRP Grants i te pieniądze praktycznie już przepadły. Firma nie chce ich zwrócić. Zresztą nie ma z nią żadnego kontaktu. Urząd marszałkowski kolejny miesiąc opowiada że sprawa będzie jakoś rozwiązana ale nie zajął żadnego oficjalnego stanowiska, żadnych wytycznych co robić. Skończy się na tym że uczestnicy będą zmuszeni zapłacić wszystko ze swojej kieszeni albo komornik to zrobi.