Byłem sobie kiedyś na jakiejś konferencji gdzieś w Polsce. Ktoś mi potem podpowiadał, że powinienem się jako historyk zająć jakiś tematem, chodziło o coś dużego, w skali całego kraju. Odpowiedziałem, że jestem skromnym powiatowym historykiem i nie dla mnie takie wielkie tematy. Przypomniałem sobie o tym, bo ten powiatowy historyk nabiera jakiegoś innego znaczenia, już nie chodzi o regionalistę, ale o prawdziwego powiatowego bohatera. Nie bohatera powiatu, ale powiatowych sesji. Bo w krótkim czasie zagościłem tam jako temat dyskusji dwa razy. Szybko idzie, kto wie, może jeszcze kilka razy i starostą mnie wybiorą?
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Pierwszy raz, gdy zakpiłem na Facebooku z rozbrajającej naiwności radnych, którzy uważali, że zmiana nazwy szpitala na uniwersytecki wpłynie na jakość usług. A skoro nazwa ma poprawić jakość, to zaproponowałem jakąś nazwę gwarantującą wszystkim powszechną szczęśliwość i zdrowie. Jak jest, wie każdy kto w szpitalu, a zwłaszcza w przychodniach bywa. I proszę sobie wyobrazić, że padło wiele słów świętego oburzenia, że jak ja mogę kpić z tak poważnej sprawy. Skrytykowali mnie wszyscy, od prawa do lewa spośród radnych.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze