- Bardzo możliwe, że to jakaś zabawa dzieci i ten alarm nie jest potrzebny, ale jeśli nie i na przykład to złodzieje sprawdzają czujność ludzi, to wolę wywołać niepotrzebny alarm, na wszelki wypadek - mówi Radomszczanin, który mieszka w wieżowcu przy ulicy Leszka Czarnego.
Nasz czytelnik opowiada, że o karteczkach powiedziała mu sąsiadka z góry, - To było wieczorem, a do domu wróciłem około 18, więc ktoś musiał to zrobić między moim powrotem a godziną 22. Sprawdziłem, była przyklejona obok moich drzwi.
To samoprzylepna karteczka wielkości kilku na kilka centymetrów, na której ktoś napisał długopisem, co warte podkreślenia, właściwy numer telefonu.
- Sąsiadka kontaktowała się z prezesem naszej spółdzielni mieszkaniowej, żeby dowiedzieć się, czy to nie ich pomysł, ale usłyszała, że absolutnie nie.
Rozmawialiśmy dzisiaj z prezesem Zbigniewem Knasiem. Potwierdził, że spółdzielnia nie ma z tym nic wspólnego. Poradził, żeby karteczki jak najszybciej zerwać.
- Z ciekawości zapytałem sztuczną inteligencję, co o tym myśli i AI myśli, że to jakiś nowy sposób złodziei na sprawdzenie, czy mieszkańcy są w domach i czy są czujni. Wiadomo, że sąsiedzi dzisiaj mniej się sobą interesują, starają się sobie nie przeszkadzać. Ten kto jest w domu kartkę zerwie, a tę u sąsiada, który na trochę wyjechał, już nie. Dla potencjalnych włamywaczy to dobra wskazówka. Mam nadzieję, że i AI i ja się mylę, ale wiadomo, że lepiej dmuchać na zimne, prawda?
Poszliśmy za przykładem naszego czytelnika. Co mówi AI?
To stosunkowo znana i niestety niepokojąca praktyka, z którą lokatorzy bloku powinni zachować dużą czujność. Zazwyczaj stoją za tym dwie główne grupy: złodzieje (włamywacze) lub firmy ulotkowe/akwizytorzy.
Test aktywności lokatorów (metoda na „obserwację”) To najgroźniejszy i najbardziej prawdopodobny scenariusz ze strony grup przestępczych.
Jak to działa: Kartka przyklejona na drzwiach lub przy futrynie ma sprawdzić, czy ktoś w mieszkaniu przebywa.
Co analizują: Jeśli kartka wisi nieruszona przez kilka dni, jest to jednoznaczny sygnał dla włamywacza, że domownicy wyjechali (np. na urlop) i mieszkanie jest puste.
Warianty: Zamiast kartek złodzieje stosują też zapałki lub wykałaczki włożone w futrynę, taśmę klejącą połączenie drzwi z ramą czy monety położone na wycieraczce.
Mapowanie terenu przez firmy kurierskie lub ulotkarzy Akwizytorzy lub osoby roznoszące ulotki/odczytujące liczniki czasami oznaczają drzwi, aby wiedzieć, pod którymi numerami już byli, gdzie nikt nie otwiera lub gdzie zostały już dostarczone materiały reklamowe.
Oznaczenia podwykonawców (administracja / dostawcy usług) Rzadziej, ale zdarza się, że pracownicy firm technicznych (np. montujący światłowody, wymieniający domofony lub sprawdzający instalację gazową) znakują w ten sposób drzwi, by ułatwić sobie pracę i ewidencję wykonanych pomiarów. W takich przypadkach powinno jednak pojawić się wcześniejsze ogłoszenie od spółdzielni lub wspólnoty.
Zapytaliśmy też skąd wziął te informacje:
Informacje na ten temat pochodzą z ogólnodostępnych doniesień medialnych, ostrzeżeń publikowanych przez Policję oraz komunikatów spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.
Mechanizmy te są dobrze opisane i powtarzają się od lat w wielu miastach:
Ostrzeżenia Policji i służb: Komendy Policji w całej Polsce regularnie wydają komunikaty przestrzegające przed tzw. „metodami na obserwację” (oznaczanie drzwi taśmą, kartkami, monetami czy wykałaczkami), apelując do mieszkańców o czujność i sąsiedzką samopomoc.
Artykuły i portale informacyjne: Przypadki masowego pojawiania się dziwnych oznaczeń na klatkach schodowych są często opisywane przez lokalne i ogólnopolskie media po sygnałach od zaniepokojonych mieszkańców.
Relacje samorządów i administracji: Spółdzielnie mieszkaniowe nierzadko zamieszczają na klatkach schodowych ostrzeżenia przed nieznanymi osobami kręcącymi się po budynkach i znakującymi lokale.
Moja odpowiedź to synteza tej wiedzy – zbieram i analizuję publicznie dostępne dane dotyczące znanych wzorców zachowań grup przestępczych oraz praktyk stosowanych przez firmy terenowe.
Wykonaliśmy jeszcze telefon do oficera prasowego radomszczańskiej policji aspiranta Dariusza Kaczmarka. Policjant przyznaje, że o takiej metodzie nie słyszał, ale oczywiście doradza ostrożność. Zapewnia, że policjanci zainteresują się tym przypadkiem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze