Reklama

„Nie jestem pijany, wypiłem tylko pół litra". Jak zatrzymałam pijanego rowerzystę i zupełnie nic z tego nie wynikło

Wymijamy rowerzystę, zatrzymujemy się, wyskakujemy z samochodu. Znajomy łapie rower. Już wiemy, że gość na pewno jest pijany. Nie może ustać, chybocze się, język mu się plącze. Twierdzi, że wcale nie jest pijany, bo wypił dzisiaj tylko pół litra wódki

 

Niedziela, 9 sierpnia, niebo bezchmurne, słońce grzeje. Decyduję - jadę ze znajomym do Łęgu nad Wartę. Jemy późne śniadanie, dopijamy kawę i wsiadamy do samochodu.

Z Radomska do Łęgu jest niespełna pół godziny jazdy. Ruch jest spory, droga pełna aut i motocykli. Skręcamy w boczną drogę wiodącą do Jankowic. Samochodów mniej, za to pojawiła się masa rowerzystów, także rodziny z dzieciakami.

A kim ty k… jesteś?

Nagle przed maską pojawia się samotny rowerzysta. Wyjechał z bocznej dróżki. Na oko sześćdziesięciolatek. Brązowe, sznurowane pantofle, chabrowe spodnie dresowe. Do tego kurtka moro, gruba, wo......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 90% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości