- Ja wiem, że chodnik nie jest mój, ale to przez sąsiadów i tych, którzy mi tu parkują i niszczą wjazd. A ja muszę jakoś móc z domu wyjechać, na wózku inwalidzkim - mężczyzna mieszkający przy ulicy Moniuszki mówi, że ma ponad 80 lat i nie rozumie tych, którzy nie szanują innych. - Ten człowiek postawił sobie coś w rodzaju głazu na środku chodnika i myśli, że wszystko mu wolno, a tu przecież chodzi bezpieczeństwo innych, które on najwyraźniej ma gdzieś - mówi mieszkaniec tej części miasta.
W piątek koło godziny 11 na Moniuszki panuje wakacyjny spokój. To ślepa uliczka w bok od Narutowicza. Można powiedzieć, że kiedy się w nią wjedzie, to wszystko się zmienia. Gdzieś za plecami zostaje duży ruch i zgiełk z głównej drogi. Tu jest cicho, spokojnie i bardzo wąsko.
- No właśnie, tu dwóm samochodom trudno się wyminąć - mówi w telefonicznej rozmowie mężczyzna, który chce opowiedzieć o czymś bardzo nietypowym.
Zaczyna jednak od tego, że może domów nie ma tu zbyt dużo, bo Moniuszki długa nie jest, ale przecież wszyscy powinni się szanować, a nie wszyscy tak do s......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 71% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kolejny dobitny przykład jak egoistycznym społeczeństwem jesteśmy - myślimy i pomagamy innym tylko w sytuacjach kiedy nasze działanie będzie mogła zauważyć większa grupa społeczna, chyba tylko dla podbicia własnego ego albo chwilowego uciszenia sumienia. W innych przypadkach widzimy tylko czubek własnego nosa, a najbardziej szkoda tego starszego Pana z niepełnosprawnością. W tym konkretnym przypadku, gdyby nawet stał tam znak zakazu zatrzymywania (a nie jest konieczny bo o możliwości postoju na chodniku mówi inny przepis) to większość kierujących i tak będzie go ignorować - przykład, ulica Narutowicza praktycznie cała od centrum jest zastawiona znakami zakazu i nikt sobie z tego nic nie robi. Skoro na najbardziej ruchliwej drodze policja pozwala na coś takiego, to nie można się dziwić na tych bocznych.
Brawo za te uwagi! Na Kowalowcu zajęte zaparkowanymi samochodami pasy ruchu i chodniki, brak widoczności na skrzyżowaniach równorzędnych. Nikt tego nie widZi?
Kolejny dobitny przykład jak egoistycznym społeczeństwem jesteśmy - myślimy i pomagamy innym tylko w sytuacjach kiedy nasze działanie będzie mogła zauważyć większa grupa społeczna, chyba tylko dla podbicia własnego ego albo chwilowego uciszenia sumienia. W innych przypadkach widzimy tylko czubek własnego nosa, a najbardziej szkoda tego starszego Pana z niepełnosprawnością. W tym konkretnym przypadku, gdyby nawet stał tam znak zakazu zatrzymywania (a nie jest konieczny bo o możliwości postoju na chodniku mówi inny przepis) to większość kierujących i tak będzie go ignorować - przykład, ulica Narutowicza praktycznie cała od centrum jest zastawiona znakami zakazu i nikt sobie z tego nic nie robi. Skoro na najbardziej ruchliwej drodze policja pozwala na coś takiego, to nie można się dziwić na tych bocznych.
Brawo za te uwagi! Na Kowalowcu zajęte zaparkowanymi samochodami pasy ruchu i chodniki, brak widoczności na skrzyżowaniach równorzędnych. Nikt tego nie widZi?