Reklama

Dendrolog: - Te drzewa zostały bestialsko zniszczone. Proboszcz parafii: - Myślę, że odrosną. To nasza lokalna firma, mam do niej zaufanie

- Te drzewa zostały bestialsko zniszczone - mówi Gazecie dendrolog Ernest Rudnicki. I dodaje, że takie, jak podkreśla, pseudo cięcie, kwalifikuje się do ukarania. I to porządnego. Administracyjna grzywna może sięgać nawet 100 tys. zł.

Cmentarz w Gomunicach to nekropolia parafii Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych.

Czytelnik przysyła nam zdjęcie drzew, które tam rosną. Albo, jak mówi dendrolog, rosły, bo po takim cięciu nic z nich już nie zostanie.

Ernest Rudnicki nie ma wątpliwości. Po pierwsze teraz ciąć nie wolno. Po drugie, tak ciąć absolutnie nie wolno. Dodaje, że niestety wciąż w powiecie spotyka się z takimi efektami prac, które kończą się zagładą zdrowych drzew. I nie rozumie, dlaczego wciąż się to dzieje. 

Rozmawiamy z ks. Andrzej Molenda, proboszczem parafii w Gomunicach. Jest trochę zdziwiony naszymi pytaniami, bo do firmy, którą wynajął do cięcia lip rosnących na cmentarzu, ma zaufanie. Ludzie, którzy wykonali prace, zapewniali, że drzewom nic nie będzie, wiosną odbiją. Tak jak było z drzewami z drugiej strony cmentarza. Też był mocno przycięte, a gałęzie puściły. Robiła to ta sama firma. Lokalna, stąd, zaufana.

Reklama

On by więc alarmu nie podnosił, tylko poczekał do wiosny. Sam jest duszpasterzem pszczelarzy, wie, jakie miododajne są lipy. Nigdy by im nie zrobił krzywdy.

A jeśli nie odbiją? Proboszcz wzdycha i mówi, że wtedy trzeba będzie ponieść karę administracyjną. Ufa jednak, że drzewom nic złego się nie stało.

- Przecież nie zostały same pnie.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/11/2025 10:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości