Jeden z mieszkańców, Jacek Kokoszczyk, odpisuje na ostatnie pismo z urzędu miasta - za reakcję dziękujemy, ale rów powinniście zabezpieczyć szybciej, bo to niebezpieczne. Nie chcemy zastanawiać się, kto pierwszy będzie miał tam wypadek.
Jak widać na zdjęciach wykonanych przez pana Jacka, i nagraniu wideo, mieszkańcy Kukuczki łatwo nie mają. Zdają sobie sprawę, że pogoda miała duże znaczenie, ale jak zaznaczają, nie domagają się od miasta niesamowitych wydatków akurat na tę ulicę. Nigdy nie oczekiwaliśmy asfaltu, ale bezpieczeństwa już tak.
Najgorzej było na przełomie lutego. Wtedy rozpoczęły się roztopy w dzień i przymrozki w nocy. A w efekcie błoto i kałuże, w których zapadały się samochody.

Urzędnicy pojechali na miejsce, stwierdzili, że jest źle, i zdecydowali, że trzeba nawieźć 60 ton kamiennego tłucznia w „miejsca o największych uszkodzeniach”.
Przy rowie natomiast, który tam martwi mieszkańców, w „najbardziej newralgiczne” miejsca, mają zostać zamontowane skrajnie oraz słupki.
W poniedziałek 22 marca na komisji skarg i wniosków, zdalnej, mieszkańcy usłyszeli: przystępując do budowy domów mieliście świadomość, że ta droga będzie stanowiła problem komunikacyjny. Musicie jeździć wolniej.
- Na tę chwilę nie jesteśmy w stanie i nie mamy środków finansowych, by wybudować tam drogę o standardzie oczekiwanym przez mieszkańców. Potrzeba by około 1 mln zł. A jeśli dodamy odwodnienie, które jest tam niezbędne, to koszt radykalnie wzrośnie. Na tym odcinku są dwie posesje. W tym roku na umocnienie drogi wydaliśmy już 36 tys zł - odpowiadała wiceprezydent Andrysiak. Radni uznali skargę za bezzasadną.
Jacek Kokoszczyk już przygotował pisemną odpowiedź. Do urzędu trafiła w piątek
Chciałby wiedzieć, jak urzędnicy zmierzyli, że grunt przemarzł do głębokości 1 m, kto będzie sprzątał folie i inne plastikowe i metalowe fragmenty, które znalazły się w nawiezionym kruszywie, a także, co w sytuacji, kiedy dojdzie wypadku, zanim rów zostanie zabezpieczony?
Dodaje, że mieszkańcy nigdy nie byli informowani, że droga będzie dla nich problemem, co jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd przez urząd miasta.
- Rozumiemy, że miasto nie ma środków na to, aby zrobić tam drogę asfaltową, ale nikt z nas o tej drodze nie wspomniał. Chcielibyśmy tylko, aby ta droga dawała nam możliwość godnego i bezpiecznego przemieszczania się nią - kończy pismo pan Jacek. I czeka na odpowiedź urzędu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze