Takie miasta jak nasze zmieniają się w błyskawicznym tempie. Te zmiany są widoczne z dołu, w mediach ogólnopolskich ich nie widać. Chcieliśmy te procesy pokazać – mówili na spotkaniu z czytelnikami Andrzej Andrysiak i Janusz Kucharski, dziennikarze Gazety Radomszczańskiej, autorzy książki „Na obrzeżach. Jak zmienia się Polska Lokalna”
Spotkanie zorganizowała w środę 24 czerwca w restauracji Metalurgia Regionalna Izba Przemysłowo-Handlowa w Radomsku, która w tym roku obchodzi 25-lecie istnienia. Prowadził je Stanisław Tarkowski, przedsiębiorca, zarządzający Galerią Radomsko.
„Na obrzeżach” to reporterska opowieść o społecznych, politycznych i cywilizacyjnych zmianach w Radomsku, wydana przez Krytykę Polityczną.
- Chcieliśmy pokazać to, co widać u nas, a nie widać wyżej. W Warszawie panuje przekonanie, że w mniejszych miejscowościach ludzie boją się wychylać, rządzi proboszcz i PiS ręka w rękę. Jest mnóstwo stereotypów i z nimi chcieliśmy się rozprawić - mówił Andrzej Andrysiak. - Wszystko się zmienia, choćby z powodu demografii. Dla władzy to temat trudny, bo nie można wykazać skuteczności. W jednym z rozdziałów rozmawiamy z młodymi kobietami z Radomska, dlaczego nie chcą mieć dzieci. To zmiana cywilizacyjna, żadna władza nie ma na to wpływu. Ale już na to, jak przygotować miasto do tej zmiany - ma.
Janusz Kucharski zwracał uwagę, że zmiany wpływają bezpośrednio na nasze życie, ale ich wagi sobie jeszcze nie uświadamiamy. - Zajmuję się w redakcji kroniką kryminalną. Co najmniej raz w tygodniu piszę materiał o tym, że straż pożarna wyjeżdżała do tak zwanego otwarcia drzwi. Starsza osoba, samotnie mieszkająca, ma wypadek albo choruje i nie może dostać się do drzwi. Sąsiedzi nie widzą jej przez kilka dni, więc reagują. Przyjeżdżają strażacy, otwierają, okazuje się, że ktoś od dwóch dni leży w korytarzu ze złamanym biodrem. Kiedyś takie sytuacje zdarzały się kilka razy w roku. Czy słyszeli państwo, żeby władze o tym mówiły? Żeby się do tego przygotowywało?
Dziennikarze opowiadali też o laicyzacji Radomska, organach ścigania i szkolnych buntach, sprawach, które opisują w „Na obrzeżach”. - To obywatele są w małych miejscowościach są motorem zmian, małe zaangażowane grupki, którym się chce. Władza zawsze widzi mniej i zawsze jest z tyłu. Ktoś musi ją popychać - mówili dziennikarze, którzy opowiedzieli też o swojej pracy, sposobach weryfikacji informacji, odsiewaniu ziarna od plew i roli dziennikarstwa.
Książka jest dostępna w księgarniach stacjonarnych i internetowych w całej Polsce oraz w redakcji Gazety Radomszczańskiej, ul. Przedborska 2
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze