- Na deskach teatru gra się zdecydowanie trudniej, choć wymaga to większego przygotowania. W filmie aktorstwo opiera się na minimum ekspresji, tam każdy krzyk przy mikrofonie budzi fałsz - mówi Ernest Nita, aktor teatralny, filmowy i serialowy
Gdyby cofnąć czas o trzydzieści pięć lat i stanąć na ulicy Księdza Kościowa na Kowalowcu, można by dostrzec grupę dzieciaków pochłoniętych niezwykłą zabawą. Rowery służyły im za konie, a skrawki papieru wydarte z zeszytów za mandaty. Z pełną powagą karali nimi kierowców źle zaparkowanych samochodów. Wśród nich był Ernest Nita, dziś 44-letni aktor Teatru Polskiego we Wrocławiu.
- To było wspaniałe dzieciństwo, pełne beztroski i zabaw - wspomina Ernest Nita. - Wychowywaliśmy się bez komputerów i gier internetowych, nie były wtedy aż tak popularne jak dziś. No i zwyczajnie nie wszystkich było na nie stać, więc większość......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze