Prowincja już nie milczy. Władza traci kontrolę. Ludzie mówią „dość”. O tym przeczytacie w kwietniu za sprawą książki: „Na obrzeżach. Jak zmienia się Polska lokalna” dwójki dziennikarzy Gazety Radomszczańskiej - Andrzeja Andrysiaka i Janusza Kucharskiego. Premiera 22 kwietnia
Jak zapowiada wydawnictwo Krytyka Polityczna, „Na obrzeżach” to reporterska opowieść o Polsce lokalnej, jakiej nie znamy z warszawskocentrycznych debat. Opisana z perspektywy miejsca, które rzadko trafia na pierwsze strony, czterdziestotysięcznego miasta w centrum kraju - Radomska. To właśnie w takich miejscach widać dziś największe przemiany.
„Autorzy ujawniają mechanizmy władzy, zależności, polityczne układy oraz pokazują, jaką transformacyjną siłę ma rodzący się bunt zwykłych ludzi i jak zmienia się relacja obywateli z władzą: z podporządkowania w przejęcie inicjatywy, z milczenia w sprzeciw. Udowadniają też, że proces ten wymyka się prostym podziałom na „centrum” i „prowincję”, „liberalne” i „konserwatywne. To opowieść o nauczycielach, uczniach, społecznikach i mieszkańcach małego miasta, którzy przestają się bać. O szkołach jako politycznym łupie. O samorządzie, który mówi językiem procedur, a działa językiem siły. O prowincji, która wbrew stereotypom nie jest ani bierna, ani jednolita światopoglądowo."
Premierę książki zapowiedziano na 22 kwietnia. Jak zapowiadają autorzy, „w tej książce skupiamy się na zmianach zachodzących na prowincji. To nie będzie socjologiczna analiza, a opowieść o ludziach, którzy tych zmian dokonują. Czasami nieświadomie, czasami z premedytacją, czasami z wściekłości. Prowincja zmienia się od dołu, od jednostek. Po latach obserwowania lokalnego świata wiemy, że to one są motorem zmian. Nie władza. Ta zawsze jest z tyłu. Liczba mitów, wyobrażeń, przekłamań na temat polskiej prowincji jest odwrotnie proporcjonalna do tempa zmian, jakim ta prowincja podlega. Polska lokalna buzuje - społecznie, politycznie, światopoglądowo - ale jej obraz w debacie publicznej malowany jest wciąż tymi samymi kolorami: szarością przetykaną czernią. Czerń to oczywiście Kościół, wśród wielkomiejskich elit to wciąż władca dusz mieszkańców mniejszych miejscowości, szarość to jakość życia - nudno, nijak, wciąż pod butem. A podstawowym błędem jest traktowanie prowincji jako jednorodnej struktury. Społeczno-polityczno-gospodarcza rzeczywistość miasteczek Podkarpacia czy ściany wschodniej jest zupełnie inna niż tych z Zachodniopomorskiego czy Wielkopolski. A jednak zamiast się im przyjrzeć za pomocą szkiełka i oka, wyciągamy pasujący nam element i machamy nim przed publicznością, przekonując, że to niepodważalny dowód. Nie będziemy mówić o Polsce lokalnej jako takiej. Skupimy się na jednym mieście w województwie łódzkim, które opisujemy i badamy od lat..”
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tuzowie dziennikarstwa i obiektywizmu napisali książkę żal myśleć
Tuzowie dziennikarstwa i obiektywizmu napisali książkę żal myśleć