- Żenada - słyszymy od radomszczanki. - Tylko takie słowo ciśnie mi się na usta, kiedy to widzę. Dostałam pastę wasabi, chyba, żeby sobie teraz zrobiła shushi - nie kryje zdenerwowania.
Nasza Czytelniczka mówi, że przed punktem, w którym Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wydaje paczki z żywnością osobom potrzebującym takiej pomocy, raczej nikt tego nie komentował.
- Ludzie podają siatki, z którymi przyszli, pracownik MOPS-u wrzuca te rzeczy do środka, nikt nie chce się chwalić, że musi tu przychodzić, więc zagląda do środka w domu. I pewnie tak jak ja przeżywa szok.
Kobieta wylicza: - Pasta wasabi, którą można użyć do sushi, bo przecież chleba nią nie posmaruję. Do tego ciasto browni w proszku, wegański burger marchewkowy i puszka z ciecierzycą. I jeszcze jabłko i jeden wafelek. Kpina - komentuje.
I dodaje, że wcześniej w paczkach można było znaleźć mąkę czy makaron. - To miało sens, bo jak się dostanie mleko, ser, przecież pomidorowy albo słoik z gołąbkami, to jest pomoc. A to co dawali dzisiaj, to jakiś żart chyba. Jakby ktoś się pozbył czegoś, co zalegało w jakichś magazynach. Już widzę, jak 80-latka przygotowuje sobie sushi na kolację...
Dyrektor MOPS-u Andrzej Barszcz mówi Gazecie, że radomszczański ośrodek nie ma wpływu na to, co znajdzie się w paczkach. Wyjaśnia, że to program ministerialny realizowany wraz z Bankiem Żywności i Caritasem. I te dwa ostatnie również nie mogą wybierać jakiego rodzaju żywność zostanie kupiona.
- Jesteśmy tylko lokalnym operatorem tego programu - zastrzega dyrektor.
I dodaje, że to nie tylko paczki, ale również warsztaty, podczas których osoby potrzebujące uczą się, co można przygotować z otrzymanych produktów. W Radomsku również wkrótce odbędą się takie kulinaria.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze