Jego film „Ludzie i rzeczy” zakwalifikował się do najważniejszego na świecie festiwalu kina niezależnego, amerykańskiego Sundance Film Festival. Damian Kosowski pochodzi z Radomska, tu skończył liceum. - Mam wrażenie, że cierpię na syndrom Nikodema Dyzmy. Ale walczę z tym - mówi radomszczanin
Z Radomska wyjechał blisko 12 lat temu. Jest ostatnim pokoleniem, które wychowało się bez Internetu i bez komputerów.
- Czy zawsze miałem smykałkę do aktorstwa i filmów? Nie, u mnie było troszeczkę inaczej. Od dziecka rysowałem i malowałem. Właściwie zanim jeszcze nauczyłem się mówić, już umiałem rysować. Był to mój dosyć naturalny sposób porozumienia się ze światem - opowiada Gazecie Damian Kosowski. - Później miałem przerwę. Jako nastolatka interesowały mnie inne sprawy. Później wróciłem do tej pasji, wtedy zacząłem chodzić na zajęcia do Miejskiego Domu Kultury w Radomsku. Naszą nauczycielką między innymi była Ewa Margas-Cyganek. W du......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze