Reymonta to takie radomszczańskie Aleje w Częstochowie, Aleje Ujazdowskie w Warszawie czy Planty w Krakowie, oczywiście z zachowaniem skali i bez dużych drzew, za to z wielką ilością granitowej kostki. I o nią dzisiaj właśnie chodzi.
najpierw krótkie przypomnienie. Dzisiaj już praktycznie cała Reymonta jest wyremontowana. Pierwszym odcinkiem był ten od skrzyżowania z Narutowicza do skrzyżowania z Żeromskiego. Trwał kilka lat, kosztował ponad 6 mln zł i nie obyło się bez kontrowersji. A zaczęło się od planu wycięcia wszystkich drzew i postawienia w ich miejsce... doniczek z drzewkami. Ostatecznie drzewa wycięto, a w ich miejsce posadzono nowe, w gruncie. Za małe. Bo miasto zamówiło inne, firma posadziła inne. Gazeta ujawniła, bo miasto już odebrało odbiory. Zrobiło się gorąco i urząd zmniejszył wykonawcy fakturę, choć ten tłumaczył, że przecież ci, którzy inwestycję nadzorowali, na te mniejsze się zgodzili, bo innych wtedy nie było. Tylko miasto zapłacić jak za te większe.
Drzewa rosną wśród wszechobecnej granitowej kostki, która w gorące letnie dni rozgrzewa się do grubo ponad 40 stopni Celsjusza, co niedawno sprawdziliśmy i potwierdziliśmy. Nie jest możliwe przysiąść obok Reymonta, który do swojej ławeczki "przyspawany" jest na stałe, bo ta rozgrzewa się jak patelnia. Trzeba ryzykować zdrowiem i wizytą w szpitalu.
I dlatego raczej niewielu przechodniów korzysta z uroków tego odcinka. Czasem trzeba jedna nim przejść. I tak zrobiła nasza Czytelniczka we wtorek 23 lipca po południu. A że się nie spieszyła, to mogła dokładnie przyjrzeć się okolicy. I poczyniła kilka spostrzeżeń, a do tego kilka fotografii, które dokumentują rzeczywistość.
- Szłam ulicą Reymonta i na odcinku od poczty do ławeczki Reymonta i zrobiłam kilka zdjęć - mówi Gazecie. - Taki efekt za miliony? - dziwi się.
A na zdjęciach widać popękaną w kilku miejscach granitową kostkę, która tania przecież nie była.
- I nie chodzi mi wyłącznie o niechlujstwo, brak estetyki, wrażenie bylejakości i fuszerki - wylicza. - Chodzi też o bezpieczeństwo. Zdjęcia tego nie oddają, ale kawałki kostki wystają ponad poziom chodnika albo są niżej, więc łatwo się potknąć. Podkreśla.
Wysłaliśmy maila z pytaniami do Urzędu Miasta.
- Usterki pokazane na zdjęciach zostały zgłoszone w ramach gwarancji 18 lipca. Wykonawca przystąpi do naprawy na przełomie lipca i sierpnia - odpowiada Janusz Taranek z wydziału informacji i promocji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To nie są usterki, to jest fuszerka . Ktoś powinien powiedzieć pr,y następnym przetargu: Tej firmie już dziękujemy. A swoją drogą na Reymonta samochody dostawcze ciągle na awaryjnych ,nieźle blokują
Za grube miliony to kostka na torowiskach w dużych miastach się zapadała. Pamiętam te zapadliny we Wrocławiu na Grunwaldzie. Widać co niektórzy po za radomsko mało się wychylają i fuszerki czy jak to zwał nie widzieli
No to w koncu Radomsko dogonilo Wroclaw! Mamy tez fuszerki! Logika godna pochwaly (ironia).
W którym to miejscu ul Reymonta graniczy z ul Narutowicza?
A tam graniczy, gdzie się wjeżdża w tę ulicę, przez skrzyżowanie z ul.Przedborską !!!
To tam w centrum jest chociaż taki, na Krakowskiej przy wjeździe do Radomska zabrakło pieniędzy i chodzimy po ,,klepisku,,które zamienia się w błoto po deszczu lub w sypki piasek jak sucho,
To nie są usterki, to jest fuszerka . Ktoś powinien powiedzieć pr,y następnym przetargu: Tej firmie już dziękujemy. A swoją drogą na Reymonta samochody dostawcze ciągle na awaryjnych ,nieźle blokują
Za grube miliony to kostka na torowiskach w dużych miastach się zapadała. Pamiętam te zapadliny we Wrocławiu na Grunwaldzie. Widać co niektórzy po za radomsko mało się wychylają i fuszerki czy jak to zwał nie widzieli
No to w koncu Radomsko dogonilo Wroclaw! Mamy tez fuszerki! Logika godna pochwaly (ironia).