W sobotę ok. godz. 16.40 policjanci zatrzymują samochód, którego kierowca jedzie za szybko. Okazuje się, że radomszczanin jest nietrzeźwy. W trakcie kontroli mężczyzna odjeżdża. Funkcjonariusze rozpoczynają pościg, który skończy się kolizją i pożarem.
(fot. KPP Radomsko)
Jak mówi Gazecie oficer prasowy KPP Radomski podinspektor Wojciech Auguścik, kierowca mercedesa przekroczył dozwoloną prędkość i dlatego został zatrzymany do kontroli. To nie jedyne jego przewinienie, bo szybko okazało się, że wsiadł za kierownicę po spożyciu alkoholu. Nie zamierzał jednak czekać na wymierzenie kary i nagle odjechał.

- Mimo wydawania sygnałów dźwiękowych nie zatrzymywał się - mówi policjant. - W miejscowości Borowiecko (gm. Dobryszyce - dop. red.) na ul. Krótkiej wjechał na przejazd kolejowy, uszkodził znak i zatrzymał się na torach. Mężczyzna wysiadł z auta, a to po chwili zacząło się palić.

Mercerdes spłonął całkowicie. - W pojeździe znaleziono części spalonej broni myśliweskiej - dodaje podinspektor Auguścik.

Od 59-latka pobrano krew do badań na zawartość alkoholu. Radomszczanin wkrótce stanie przed sądem.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze