- Rogatki są uszkodzone, są nawet tabliczki z informacją - mówi kobieta, która zamierzała wjechać na przejazd od strony ulicy Sierakowskiego. - Zobaczyłam czerwone pulsujące światło, ale rogatki były w górze. Pomyślałam, że bezpieczniej będzie jechać pod mostkiem. Jadący od strony Kościuszki 81-letni kierowca Forda na łódzkich numerach rejestracyjnych zignorował czerwone pulsujące światło zakazujące wjazdu. Jechał dalej, wprost pod koła pociągu, który nadjeżdżał od strony Częstochowy.
Do groźnie wyglądającego wypadku, w którym na szczęście nikt nie ucierpiał, doszło w poniedziałek 6 lipca. Na miejsce natychmiast wysłano służby ratunkowe.
O godzinie 12.34 na miejsce natychmiast wysłano służby ratunkowe, pogotowie, straż pożarną i policję. Na szczęście najważniejsza informacja brzmiała - kierowcy nic się nie stało. Nawet dał radę wyjść z rozbitego samochodu, który w części znalazł się pod pociągiem, o własnych siłach. I nie wymagał odwiezienia do szpitala. Miał więc bardzo dużo szczęścia.
Z każdej strony akcji ratunkowej przyglądało się wielu gapiów. W dużej niepewności byli pasażerowie oczekujący na swój pociąg na peronach dworca PKP. I ci, którzy czekali na tych, którzy mieli tu przyjechać. Dopiero po kilkudziesięciu minutach przez głośniki można było usłyszeć pierwsze komunikaty o opóźnieniach, na przykład 90 minut.
Niektórzy zastanawiali się, jak zorganizować sobie transport, żeby zdążyć tam, gdzie się wybrali.
- Ja to dojechałam i widziałam światło, a wtedy nie wolno wjeżdżać - mówiła rozemocjonowana kobieta, która pojechała pod mostkiem, ale słyszała jak nadjeżdżający pociąg trąbił i wyraźnie zwalniał. Samego momentu zderzenia nie widziała, ale kiedy zorientowała się, co się stało, pobiegła do budynku, w którym pracują dzielnicowi. - Żeby ich poinformować, mają najbliżej.
- Te rogatki są uszkodzone i nawet jest informacja, ale tak umieszczona, że w ogóle jej nie widać - wskazała niewielką tabliczkę, której rzeczywiście jadąc samochodem nie widać. Ba, nie zobaczy jej nawet pieszy, bo znajduje się za siatką.
- A z tamtej strony jest dobrze widoczna - włączył się w rozmowę mężczyzna, który widział jak samochód wjeżdża pod pociąg. - Ten kierowca musiał ją widzieć. I musiał widzieć światło, chyba, że w ogóle na nie nie patrzył. W każdym razie miał wielkie szczęście, że dał radę sam z tego auta wysiąść. Potem zabrali go do karetki - relacjonował przebieg wypadków.
I pokazywał zdjęcia, bo teraz to już samochód jest w innej pozycji. Na jego fotografiach widać, że jest pod pociągiem.
Potem razem z kobietą komentował, że automatyczne rogatki nie zawsze, jak widać się sprawdzają. Zwłaszcza, jeśli kierowcy nie uważają. I że ludzi z tych budek dróżniczych się zwalnia. Ostatnio pracę straciły kobiety pracujące na przejeździe w Kraszewskiego. I że chyba już wszystkie przejazdy w mieście są automatyczne.
Stojąc za czerwoną taśmą, którą strażacy otoczyli miejsce wypadku, zastanawiali się jeszcze, czy nie powinno się w sytuacji, kiedy rogatki się nie zamykają, bo są zepsute, zorganizować tego inaczej.
- Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 81-letni kierujący marki Ford wjechał na przejazd kolejowy mimo nadawanego pulsującego czerwonego sygnału świetlnego - potwierdza aspirant Dariusz Kaczmarek, oficer prasowy radomszczańskiej policji. - W wyniku czego doszło do zderzenia z pociągiem. Na szczęście kierujący nie odniósł żadnych obrażeń. Policjanci wyjaśniają dokładne okoliczności tego zdarzenia. Apelujemy do kierowców o zachowanie szczególnej na przejazdach kolejowych - dodaje.
Jak mówi natomiast Marek Jeziorski, oficer prasowy komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku, kierowca wjechał pod pociąg aglomeracji łódzkiej relacji Częstochowa - Piotrków trybunalski. - Pociągiem podróżowało 14 pasażerów, nikt nie odniósł obrażeń, oraz maszynista i jeden pracownik obsługi pociągu. Osoba z samochodu osobowego to 81-letni mężczyzna, lekko ranny, ale odmówił zabrania przez Zespół Ratownictwa Medycznego.
Jak mówi strażak, rogatki, ze względu na prace remontowe, były podniesione w czasie zdarzenia.
- Pociąg z uwagi na te prace poruszał się z prędkością nie przekraczającą 20 km/h.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze