28-letni radomszczanin został znaleziony za kierownicą daci, która zatrzymała się w nocy na ulicy Krakowskiej. Na siedzeniu pasażera leżały narkotyki. - To nie ja prowadziłem, a te narkotyki nie są moje - tłumaczył policjantom.

Noc z piątku 4 na sobotę 5 września, godzina 2.20. Kierowca jadący ul. Krakowską w kierunku Częstochowy widzi dacię, która stoi na jezdni. Światła włączone, ale silnik wyłączony. Za kierownicą kompletnie pijany mężczyzna.
- Świadkowie, którzy nas wezwali, od razu poczuli bardzo wyraźną woń alkoholu - mówi Gazecie podinspektor Włodzimierz Czapla z KPP Radomsku. - Zabrali mu kluczyki.
Pierwsi na miejscu są strażacy, chwilę później policjanci. - Mężczyzna najprawdopodobniej zasnął za kierownicą, auto uderzyło w krawężnik i zatrzymało się na pasie.
Obok kierowcy policjanci znajdują dwie tzw. dilerki, czyli torebki strunowe. Jedna jest już pusta, w drugiej znajduje się, jak się później okaże, 0,69 grama amfetaminy.
28-letni radomszczanin nie chce dmuchać w alkomat, zostaje więc zabrany do szpitala, gdzie pobrano mu krew do badań na zawartość alkoholu. - Wkrótce będzie wiadomo w jakim był stanie w trakcie jazdy samochodem, ale wynik będzie dość duży, skoro znaleziono go śpiącego w samochodzie - mówi policjant. I przypomina, że za jazdę po pijanemu grozi do 2 lat więzienia, kara grzywny i utrata prawa jazdy.
Za posiadanie narkotyków kodeks karny przewiduje do 3 lat więzienia.
Mężczyzna dla policjantów miał taką wersję wydarzeń: to nie ja prowadziłem. Dlaczego siedziałem za kierownicą? Bo to moje auto, usiadłem tam z przyzwyczajenia. kto prowadził? Nie wiem. A narkotyki? Oczywiście nie moje. Nie wiem czyje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze