We wtorek informowaliśmy o pożarze, do którego doszło w jednym z domów przy ulicy Brzeźnickiej w Wielkanocny Poniedziałek. Jednak strażacy pojechali tam na sygnałach już dzień wcześniej.
Jak informował nas we wtorek kapitan Marek Jeziorski, oficer prasowy komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku, w poniedziałek wielkanocny 6 kwietnia dyżurny komendy zgłoszenie odebrał o godzinie 20.33 i wysłał na miejsce trzy zastępy zawodowe i dwa ochotnicze.
W domu przebywało pięć osób dorosłych i dwoje dzieci, ale wszyscy wyszli bezpiecznie z budynku przed przyjazdem strażaków, nikomu nic się nie stało.
Ogień pojawił się w piwnicy domu. Doszło też do wybuchu, a z pomieszczenia wypadły dwa okna. Paliło się wyposażenie. Jak mówił Gazecie oficer prasowy, strażacy znaleźli tzw. kartusze z gazem do butli turystycznych oraz dwie butle na propan butan, jedną pełną, jedną pustą, które znajdowały się w innym pomieszczeniu. Jak wyjaśnia, jeśli doszło do wycieku gazu, to ten rozprzestrzenił się do innych pomieszczeń i dlatego mogło dojść do wybuchu.
W pewnym momencie jeden z mieszkańców domu, 33-letni mężczyzna poczuł się źle, wezwano więc pogotowie ratunkowe. Na szczęście nie musiał być hospitalizowany.
Straty spowodowane pożarem oszacowano na około 33 tys. zł. Akcja gaśnicza została zakończona o 23.16, w tej chwili przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana, a jej ustaleniem zajmie się biegły.
Okazuje się, że biegły będzie też badał przyczyny pożaru, do którego w tym domu doszło w Niedzielę Wielkanocną 5 kwietnia. Jak mówi kapitan Jeziorski, strażacy zostali wezwani do pożaru dziecięcej zabawki, elektrycznego samochodu.
W takich sprawach policjanci, którzy byli na miejscu podczas obu pożarów, wnioskują o powołanie biegłego. Często robi to także firma ubezpieczeniowa.
Podczas akcji gaśniczej w niedzielę, podobnie jak dzień później, 33-latek także zasłabł. I także wezwano ratowników medycznych. Na szczęście wystarczyło mu udzielić pomocy na miejscu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze