Nasi czytelnicy na odpowiedź urzędu w sprawie zniszczonego trawnika przy wyremontowanym fragmencie ulicy Piłsudskiego musieli trochę poczekać.
- Ręce mi opadają, jak na to patrzę - mówił nasz Czytelnik 20 stycznia. Radomszczanin przesłał do naszej redakcji zdjęcia, na których widać na nich ulicę Piłsudskiego. Jej remont sporo kosztował. Powstała nowa jezdnia, chodniki i trawniki. I o te ostatnie upomina się mężczyzna. - Kierowcy są bezlitośni. Teraz widać wyraźnie, czym się kończy parkowanie na trawnikach. Dzisiaj to już trawnika nie przypomina. To jedna wielka dziura w ziemi. Dziura, bo było trochę mokro, spadło trochę śniegu, zaczęło topnieć, zrobiło się błoto. Co ciekawe, to jest na przeciwko komendy policji i policjantów to nie obchodzi. A nie sądzę, żeby to parkowanie było zgodne z przepisami.
Nasz Czytelnik dodawał, że kierowcy dalej tam wjeżdżają. - Teraz ryzykują, że coś uszkodzą, ale wjeżdżają w te koleiny. A przecież remont kosztował dużo. Może to już tak jest, że jak wydaje się publiczne pieniądze, czyli nasze, to nikt nie bierze odpowiedzialności? I co teraz, znów wydadzą pieniądze na trawnik, a kierowcy znów go zniszczą?
Zarządcą Piłsudskiego jest starostwo. I tam zapytaliśmy, czy wiedzą o tej sytuacji. I co urzędnicy zamierzają z nią zrobić. Trochę czekaliśmy, ale w końcu otrzymaliśmy odpowiedź.
- Zniszczenia powierzchni trawnika, koleiny świadczące, że wjechał tam samochód, ujawniły się po stopnieniu warstwy śniegu. Ich sprawca jest nieznany. Naprawa zniszczeń dokonana zostanie w czasie wiosennych prac przy konserwacji terenów zielonych w pasie drogowym ul. Piłsudskiego - zapowiada Wioletta Bąk-Kempa, rzeczniczka prasowa Starostwa Powiatowego. - Wtedy także podjęta zostanie decyzja o ewentualnym dodatkowym zabezpieczeniu trawnika przed kolejnymi zniszczeniami - dodaje.
- Tylko w tym miejscu na tym odcinku ulicy nie ma krzewów na trawniku- zwraca uwagę nasz Czytelnik. - Ciekawe, dlaczego tu nie ma? Ktoś chciał oszczędzić? Moim zdaniem oszczędził niewiele, a będzie musiał wydać pieniądze na naprawę. A i tak pewnie znów ktoś tam będzie parkował - macha ręką.
- W tym miejscu nie ma nasadzeń, ponieważ w planach, które otrzymaliśmy, nie było ono wskazane - mówi Gazecie dendrolog Ernest Rudnicki, który wykonywał prace na Piłsudskiego. I dodaje, że prawdopodobnie pod trawnikiem znajdują się jakieś instalacje, które mogłyby zostać uszkodzone przez korzenie roślin.
Na pytanie, czy jest skuteczny sposób walki z kierowcami, którzy trawniki traktują jak parkingi, odpowiada, że chyba tylko słupki, ale stawianie wszędzie słupków nie jest dobrym rozwiązaniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze