W czwartek 31 lipca wieczorem policjanci zostali wezwani do jednego z domów przy ulicy Piłsudskiego.
- Akurat przejeżdżałem w pobliżu na rowerze - opowiada pan Zenon. - I w pewnym momencie zobaczyłem, jak z okna kamienicy wylatuje taboret. Można się zdziwić, prawda?
To nie był koniec.
- Chwilę później wybiegł mężczyzna, który trzymał w dłoni siekierę. Wsiadł do zaparkowanego przed domem auta, a za moment z okna poleciał kolejny taboret. Postanowiłem nie czekać na to, co się dalej wydarzy.
Ktoś wezwał policję.
- Po godzinie 20 policjanci zostali skierowani pod jeden z adresów przy ulicy Piłsudskiego - potwierdza oficer prasowy radomszczańskiej policji aspirant Dariusz Kaczmarek. W związku ze zgłoszeniem, zgodnie z którym przed budynkiem miał znajdować się mężczyzna z siekierą. A inny mężczyzna miał rzucać przedmiotami na ulicę. I że mogło dojść do awantury.
Na miejscu jednak nikt się nie awanturował.
- Panowała cisza i spokój. Policjanci rozmawiali też ze świadkami przed budynkiem, jednak żadna z tych osób nie potwierdzał tej sytuacji - mówi policjant.
I dodaje, że funkcjonariusze weszli do mieszkania, gdzie zastali i wylegitymowali pięć osób. Żadna z nich nie była poszukiwana ani nie potrzebowała pomocy.
- Osoby zostały pouczone, a interwencja zakończona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Masz rację, rodzima patriotyczna i rozmodlona patologia nam wystarczy :)
Oczywiście
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Masz rację, rodzima patriotyczna i rozmodlona patologia nam wystarczy :)
Oczywiście