Reklama

Radomszczanie wracali do domu z wycieczki. Koło Przedborza zobaczyli owczarka. - Ktoś pewnie wyrzucił go z samochodu

W wakacje o takich sytuacjach czytamy i słyszymy najczęściej. Za chwilę wylot albo wyjazd na wakacje, w domu zostaje pies, którym nie na ma się kto zająć. Rozwiązanie? Najgłupsze i najstraszniejsze zarazem - wyrzucimy go w lesie. - To i tak dobrze, że go do drzewa nie przywiązali...

Ci, którzy mają zwierzęta, kochają je i właściwie się nimi opiekują, nie są w stanie uwierzyć, że ktoś może być do tego zdolny.

Niedziela 21 lipca wieczorem, małżeństwo z Radomska wraca z krótkiego wakacyjnego wypadu samochodem. Przejeżdżają przez Przedbórz i właśnie w okolicy tego miasta natykają się na stojącego przy drodze psa.

To młody, wycieńczony, głodny i wystraszony owczarek, jak opisuje go pani K. (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).

- Nie chcę nikogo oceniać, ale wyglądało to tak jak by go ktoś wyrzucił z samochodu i uciekł, ponieważ pies cały czas wychodził z lasu i wbiegał na drogę - opisuje sytuację. - Próbował wejść do samochodów i tak też było w naszym przypadku.

Reklama

Małżeństwo postanowiło działać. Na początek nakarmili i napili psa. A potem szukali fachowej pomocy, bo nie mogli go zabrać ze sobą. 

Najpierw telefon na policję. W przedborskim komisariacie w niedzielę wieczór obsada skromna, do tego jest inna interwencja, rodzinna awantura z alkoholem w tle. Nie przyjadą. Gmina powinna mieć umowę z kimś, kto w takiej sytuacji psem powinien się zająć. Tylko urząd nieczynny. Co robić?

Jak mówi pan L., mąż pani K., wykonał telefon do organizacji pomagającej zwierzętom. Poradzili, żeby go zabrać ze sobą, ale przecież nie wiadomo, jak pies zachowa się w samochodzie. To nie było jego zdaniem najbezpieczniejsze rozwiązanie. Ani dla nich, ani dla owczarka.

Reklama

Jeszcze jeden telefon, na 112, znów bez większego efektu. W końcu udało się dodzwonić do weterynarza, który mieszka w okolicy. Ten zgodził się przyjechać.

- No i co, wyrzucili cię? - miał powiedzieć weterynarz do owczarka, kiedy dotarł na miejsce.

- Jakby to nie był pierwszy porzucony pies w jego zawodowej karierze - wzdycha pan L. 

- Wezwaliśmy weterynarza i pies został zabezpieczony, a to było najważniejsze. Jest okres wakacyjny i podejrzewamy że ktoś pozbył się kłopotu, ale być może nasza ocena jest błędna i zgubił się komuś - zastanawia się pani K.

Reklama

Wszystko trwało dość długo, ale nie żałują. Cieszą się, bo weterynarz zabrał psa i obiecał, że trafi on do odpowiedniego ośrodka następnego dnia. Sprawa została też zgłoszona policji, mają więc nadzieję, że albo znajdzie się właściciel, który ucieszy się z odnalezienia pupila, albo poniesie on karę, za to, że porzucił psa w lesie.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/07/2024 09:04
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jacek z Krzetowa - niezalogowany 2024-07-27 13:03:04

    Właściciela psa ,jeżeli go zostawił powinno się przywiązać za JAJA do drzewa w środku lasu i go tam zostawić. Jedzenie i wodę powinno się zostawić poza zasięgiem sznurka którym jest przywiązany..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości