Reklama

Pojechali po whisky i papierosy, bo się skończyły. Kierowca był pijany, ale się nie przyznawał

Mercedes na stację paliw przy ulicy Narutowicza wjechał w niedzielę 2 maja przed godz. 15. Pracownica stacji i przebywający tam klient szybko zorientowali się, że kierowca jest nietrzeźwy. Próbowali go powstrzymać, ale udało mu się odjechać. Wezwali policję.

A ci szybko odnaleźli mercedesa i dwóch mężczyzn, którzy się nim poruszali. To Ukraińcy w wieku 42 i 41 lat, którzy pracują w Radomsku i tu mieszkają. Młodszy w alkomat wydmuchał ponad promil alkoholu, starszy nie chciał się poddać badaniu, pobrano więc od niego krew.

Pracownica stacji i klient wskazali, kto siedział za kierownicą, i 42-latek trafił do policyjnego aresztu. W poniedziałek 1 maja, kiedy już wytrzeźwiał „przypomniał” sobie, że rzeczywiście prowadził pod wpływem alkoholu, i nawet przeprosił, bo wie, że w Polsce tak nie wolno. A na stację pojechał z kolegą, bo skończyły im się papierosy i whisky.

Reklama

(fot. Pixabay - ilustracyjne)

Mężczyzna odpowie za jazdę pod wpływem, za co grozi do 2 lat pozbawienia wolności, grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów.

Przy okazji okazało się, że mercedes nie ma ważnych badań technicznych, a dowód rejestracyjny został już elektronicznie zastrzeżony.


Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości