- Po co nam gmina, po co sekretarz, jeśli przez kilka dni nie potrafią złapać psa, który może pogryźć kolejne dziecko - mówi pan Dariusz, mieszkaniec Płoszowa.
I opowiada, że w poprzedni czwartek jego 11-letnia córka pojechała z koleżankami rowerem na plac zabaw w Okrajszowie. - Ten pies już tam był i zaczął szczekać na córkę, może się wystraszył - opowiada Gazecie. - Potem przestał, więc wydawało się, że nic złego nie może się stać. Ale kiedy córka się odwróciła, pies podbiegł od tyłu i ugryzł ją w nogę.
Pan Dariusz zabrał córkę do szpitala. I powiadomił o psie policję, Sanepid i urząd gminy.
- Bo przecież tego psa trzeba odłowić. On powinien zostać poddany kwarantannie. Trzeba sprawdzić, czy nie jest chory. Mojej córce grożą bolesne zastrzyki w brzuch. Dzisiaj jedziemy do szpitala w Łodzi. Gdyby pies był złapany dzisiaj weterynarz wydawałby pierwszą opinię. A tak moje dziecko przeżywa podwójną traumę, z powodu pogryzienia i z powodu tego, co jeszcze ją czeka.
Mieszkaniec Płoszowa dodaje, że pies wciąż stanowi zagrożenie.
- On tam wraca, może pogryźć kolejne dziecko, może rzucić się na każdego. A od sekretarza gminy Radomsko usłyszałem tylko, pytanie - to co, ja mam tego psa jechać łapać? Przecież gmina ma umowę ze schroniskiem, chodzi o to, żeby władza zrobiła to, do czego została powołana. Nic więcej. A tu taki komentarz, że ręce opadają. Skandal.
Sekretarz urzędu gminy Radomsko Grzegorz Wierzbicki stanowczo zaprzecza, twierdzi, że nigdy by tak nie powiedział. Stara się nie ulegać emocjom.
I zapewnia, że od początku robi wszystko, żeby psa odłowić. W piątek na miejscu byli pracownicy schroniska z Bełchatowa, ale psa nie udało się znaleźć.
Dzisiaj znów jadą na miejsce, bo pan Dariusz rano sfotografował psa w Płoszowie i przesłał mu zdjęcia. Sekretarz zapewnia, że "uruchomił" sołtysów i wysłał na miejsce pracownika gminy. Chodzi o to, żeby zatrzymać psa na miejscu, sołtyska ma go zwabić jedzeniem. A dojazd ludzi ze schroniska z Bełchatowa zajmuje 30, 40 minut.
- Ten pies ma chyba obrożę co wskazuje, że może mieć właściciela - dodaje sekretarz. I jeszcze raz zapewnia, że robione jest wszystko, żeby psa złapać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pies pies .... chodz
Pies pies .... chodz