Coraz częściej słychać w rozmowach o pani Zofii czas przeszły: była, poszła, zrobiła. Jakby ludzie się już poddali. Zaginęła i się nie znajdzie. Dobrze, żeby ciało się znalazło, bo inaczej przez pięć lat pogrzebu nie można zrobić
W piątek 28 lipca w miejscowości Borowa w gminie Gidle cisza i spokój. Na ulicach pustki, podwórka uśpione. Jakby nie było tu dzieci, które mogłyby cieszyć się wakacjami, jakby wszyscy schowali się w domach. Może przez pogodę? Jest pochmurno, choć ciepło.
Domy zadbane, posesje też, ale życie jakby uciekło. Może wróci po południu, jak dorośli wrócą z pracy i pojawi się słońce?
Zofia Makowska ma 150 cm wzrostu. Życie przez 70 lat mocno przycisnęło ją do ziemi. Tak ją wszyscy wspominają, tak o niej mówią. Drobna, cicha, mocno przygarbiona, do tego krótkowidz. Niby mogła się zgubić w tym lesie, ale przecież rower w końc......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze