W środę 19 lutego doszło do napadu w jednym z radomszczańskich salonów jubilerskich.
- Dla dobra śledztwa nie udzielamy żadnych informacji - mówi Gazecie podinspektor Aneta Wlazłowska z KPP Radomsko. Dodaje tylko, że wykonywane są wszystkie niezbędne czynności w sprawie.
Jak udało się nam ustalić, napadu dokonało dwóch zamaskowanych mężczyzn. Kiedy weszli do salonu przy ulicy Piastowskiej mieli na twarzach maseczki chirurgiczne.
Jeden z nich rozmawiał z właścicielką, która pokazywała mu towar. Drugi w tym czasie wyjął kilka paletek z gabloty i wyszedł. Obaj mężczyźni szybko zniknęli.
Właścicielka zauważyła brak części towaru i wezwała policję.
Prawdopodobnie nie była to pierwsza taka kradzież dokonana przez tych dwóch mężczyzn. Działali w całym kraju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z treści artykółu wynika, że była to kradzież ewentualnie kradzież zuchwała. Żadnego napadu nie widzę. Po prostu jeden odwracał uwagę sprzedawczyni a drugi kradł.
Trudno tą zuchwałą kradzież nazwać napadem, skoro napadnięta nawet się nie zorientowała w jego trakcie, że coś znika. Ale rozumiem, że „napad” w tytule wygląda lepiej.
Napad, którego nawet wlasciciel nie zauważył, w dodatku dokonany przez dwóch sprawców zamaskowanych nomen omen maseczkami covidowymi, że aż dreszcze przechodzą po całym ciele.Strach się bać.
Już same maseczki u jubilera powinny być podejrzane. Ściągacie maseczki albo do widzenia.
no oszołomów którzy jeszcze żyją pandemią niestety nie brakuje. Za wszystko jednak odpowiedzialność ponoszą ci, którzy ten cyrk ludziom urządzili, ci, którzy bez słowa sprzeciwu te maseczki założyli i uważali się za nadludzi uzyskująć certyfikat szczepień i przyjmująć kolejną dawkę oraz wszyscy ci którzy krytykowali tych, którzy nie chcieli brać w tym cyrku udziału. To własnie oni dali przyzwolenie na takie zachowania bo nakazali ludziom zasłaniać twarz w miejscach publicznych i krytykowali tyych, którzy byli temu przeciwni. Takich przestępstw z użyciem maseczek było więcej - to nie jest odosobniony przypadek. Niestety nikt nie poniósł za to odpowiedzialności
Z treści artykółu wynika, że była to kradzież ewentualnie kradzież zuchwała. Żadnego napadu nie widzę. Po prostu jeden odwracał uwagę sprzedawczyni a drugi kradł.
Trudno tą zuchwałą kradzież nazwać napadem, skoro napadnięta nawet się nie zorientowała w jego trakcie, że coś znika. Ale rozumiem, że „napad” w tytule wygląda lepiej.
Napad, którego nawet wlasciciel nie zauważył, w dodatku dokonany przez dwóch sprawców zamaskowanych nomen omen maseczkami covidowymi, że aż dreszcze przechodzą po całym ciele.Strach się bać.