Reklama

Czytelniczka: - Nie dajcie się nabrać! Właściciel Baszty nie ma nic wspólnego z tym zakazem!

- Jak jesteś ślepa głupia babo, to kup sobie okulary! - usłyszała nasza Czytelniczka od ochroniarza, który ostentacyjnie wskazał palcem na byle jak przylepioną pomarańczowymi "cenówkami" nalepkę.

- We wtorek 22 kwietnia, grubo po godzinie 17, jak zwykle zresztą z psem na smyczy, weszłam do galerii handlowej Baszta. Po drodze do domu, chciałam jeszcze coś kupić w tamtejszym Rossmannie - zaczyna swoją opowieść pani Angelika. - I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pewien dość nieprzyjemny incydent - dodaje.

Z relacji Czytelniczki wynika, że niedługo po wejściu, za swoimi plecami usłyszała szorstki głos, który informował, że teren Baszty to nie miejsce do spacerowania z psami.

- Kiedy zdumiona odwróciłam głowę zobaczyłam pracownika ochrony. Nakręcony starszy mężczyzna w mundurze ochroniarza, żywo gestykulując wykrzykiwał pretensjonalnym głosem w moją stronę: spacerowanie z psem na terenie obiektu jest surowo zabronione!  To było jakieś show dosłownie. Instynktownie czułam, że ten człowiek wyraźnie miał satysfakcję z tego, że na mnie nakrzyczał.

Reklama

Zaskoczona taką reakcją kobieta wykrztusiła z siebie, że idzie do drogerii, a tam przecież można wchodzić z psem. O czym również pisała nasza gazeta w artykule z 19 lutego pod tytułem „Na zakupy ze zwierzakiem: Z psem? To nie problem. Proszę wejść”. Pisaliśmy wtedy, że w dużych miastach widok człowieka z psem na zakupach nikogo nie dziwi. Tak jest w centrach handlowych czy w restauracjach. Z reguły to zasady zarządzających danym obiektem, a nie ogólne przepisy. Decyduje właściciel. Żeby przekonać się jak jest w Radomsku, wzięliśmy na smycz psa i sprawdziliśmy. Co ciekawe, nikt nie robił wtedy problemu. Dokładnie opisywaliśmy, też ten konkretny punkt w mieście: „Idziemy do Rossmanna w galerii Baszta przy Krakowskiej. Ta sieć w całym kraju wprowadziła zasadę, że klient może swobodnie wejść do sklepu ze swoim psem i to bez konieczności trzymania go na rękach. Jeszcze w grudniu ochroniarz stanowczo wypraszał takie osoby. Bywało nerwowo i niemiło. Słyszeliśmy, że pies wnoszony na rękach nadal pozostaje psem.

- Dzień dobry, czy mogę wejść z psem? - dopytuję, wskazując na Redi, suczkę rasy boston terrier. Waży 12 kg i jest średniej wielkości.

Reklama

- Naturalnie, proszę wejść - odpowiada sprzedawczyni.

- Czy muszę trzymać ją na rękach?

- Nie ma takiej potrzeby."

Robiąc zakupy w drogerii radomszczanka miała cały czas z tyłu głowy to niesympatyczne zajście.

- Odruchowo przywoływałam w pamięci obrazek szklanych drzwi wejściowych do budynku, na których od dawna już nie widziałam nalepki zakazującej wprowadzania zwierząt. Czyżby coś się zmieniło w tej kwestii i ochroniarz rzeczywiście miał rację? Zaczęłam już powątpiewać  w swoją słuszność. Dlatego wychodząc ze sklepu od razu skierowałam się do pierwszych drzwi, które są na wysokości pizzerii. Odetchnęłam z ulgą. Były czyste. Bez śladu podobnej informacji. Następnie udałam się prosto do głównego wejścia od strony parkingu przy ul. Krakowskiej. To samo. Nic nie ma. Kto więc z kogo robi tu wariata? - opowiada. - Nie wytrzymałam dłużej. Chwilę później stałam już pod drzwiami, jak się okazało nadal wzburzonego pracownika ochrony. Czy może pan ze mną podejść do drzwi? Odmówił. Zaczęłam więc wyjaśniać, że na żadnych drzwiach po drodze nie doszukałam się informacji zakazującej wprowadzania psów. Wtedy wyraźnie poirytowany mężczyzna wskazał na wejście od strony ryneczku i powiedział: jak jesteś ślepa głupia babo, to kup sobie okulary!

Reklama

To utwierdziło naszą Czytelniczkę w przekonaniu, że właśnie ktoś robi z niej wariatkę.

- Ta prowizoryczna nalepka na jednych jedynych drzwiach wejściowych  jeszcze o niczym nie świadczy. Skoro jest zakaz, to w takim razie proszę mi wyjaśnić dlaczego na pozostałych drzwiach nie ma takich naklejek. I czemu pan jest przeciwny wprowadzaniu psów na smyczy do budynku? - naciskała.

- To nie mój wymysł, a właściciela Baszty - odburknął ochroniarz.

Gazeta skontaktowała się z domniemanym pomysłodawcą tego zakazu.

Reklama

- Nie, to nie możliwe. Na terenie Centrum Handlowego Baszta nie ma zakazu wprowadzania zwierząt - z niedowierzaniem tłumaczy Sebastian Staręga zarządzający obiektem. - Już dawno kazałem zdjąć wszystkie naklejki z podobnym zakazem. Mogę tylko bardzo przeprosić za takie zachowanie pracownika ochrony - dodaje.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/05/2025 15:45
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    e_m_p_t_y_2_2_2 2025-04-24 14:06:20

    Nie dajcie się też nabrać na kupowanie czegokolwiek z dolnych półek w miejscach gdzie można wprowadzać psy. W Rossmanie dolne półki były obszczane przez takiego kochanego pieska.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Stefan - niezalogowany 2025-04-24 14:54:08

    Tak jest. Ja też pozwoliłem swojemu pójść do sklepu. Worek ziemniaków musiałem kupić, bo nie mógł się powstrzymać, gdy wyczuł obce zapachy

    • Zgłoś wpis
  • Misia38 2025-04-27 09:41:35

    ????????????????

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości