Blok przy Piastowskiej 35, sobota 15 lipca. Wieczór, nie ma jeszcze godziny 21. W grupie kilku osób chodzi do szarpaniny i bijatyki. Mieszkańcy słyszą strzał. Zjawia się policja, kilka osób zostaje zatrzymanych. Mieszkańcy niechętnie mówią o sobotnich wydarzeniach. Boją się. Przecież policja kiedyś wypuści zatrzymanych
Komunikat policji jest lakoniczny: „Radomszczańscy policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do jakiego doszło 16 lipca około godziny 21 na jednym z osiedli w Radomsku. Z ustaleń mundurowych wynika, że pomiędzy grupą sześciu, ośmiu osób miało dojść do sprzeczki oraz bijatyki. W wyniku tego zdarzenia do policyjnego aresztu trafiły trzy osoby w wieku 26 lat, 31 lat i 31 lat."
Dostajemy informację, że w sobotę doszło nie tylko do bijatyki, ale też słychać było strzały. Jedziemy na miejsce.
Mieszkańcy nie czują się bezpiecznie. Rozmawiają, ale niechętnie.
- Tak, było słychać strzały. Jak to możliwe, że na spokojnym osiedlu dochodzi do takich sytuacji? No niech mi pani powie? W tej grupie była jeszcze dziewczyna. Ona chyba wbiegła do tego mieszkania, gdzie jest rozbita ta szyba - mówi jedna z mieszkanek. - Nie powiem nic więcej, bo później mnie skojarzą.
- Ale trzeba o tym mówić, nie możesz tego zostawić dla siebie, że tutaj grasują. Przecież nie można pozwalać na takie rzeczy - dodaje druga mieszkanka.
Przechodzę dalej. Jedna z kobiet myje okno. Rozmawiamy, ale ostatecznie stwierdza, że nie chce się mieszać. Akurat przejeżdża obok nas patrol policji: - Proszę panią, a pani myśli, że kto wyjdzie z takich rodzin? Niepojęte. Każdy chce spokojnie żyć, cieszyć się i nie zastanawiać się, co znowu wymyślą, gdy policja ich wypuści - mówi.
Według naszych ustaleń, podczas bijatyki padły strzały. Na razie nie ustalono, czy była to broń hukowa, czy gazowa. Policja nie udziela informacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze