Dwa tygodnie temu, w materiale "Zbieracz z Piłsudskiego i szczury", opisaliśmy problem, jaki mają ze swoim sąsiadem mieszkańcy tej ulicy.
Skarżyli się, że sąsiad na swojej posesji trzyma zbierane zewsząd śmieci, ma też kury i rzuca im resztki jedzenia, a to świetne warunki do tego, żeby pojawiły się szczury.
I te gryzonie rzeczywiście się pojawiły. I, jak opowiadali nam nasi Czytelnicy, jest och coraz więcej i są coraz bardziej śmiałe. A przecież przenoszą choroby, mogą też pogryź małe dzieci.
Z sąsiadem, który w tym domu nie mieszka, przychodzi tylko karmić kury i dowieźć śmieci, nie da się rozmawiać.
Interweniowali więc w urzędzie miasta.
Sąsiada, który urządził na swoim podwórku skład wszystkiego, szukali też pracownicy wydziału bezpieczeństwa i porządku, ale go nie zastali. Na posesję wejść nie można, brama zamknięta, dzwonek nie działa.
Wysłano więc pismo do dwójki współwłaścicieli, że mają ten teren posprzątać.
- I chyba zadziałało, bo przed jego domem pojawił się kontener PGK, taki duży, jak do wywozu gruzu przy remoncie - mówi nam jeden z mieszkańców Piłsudskiego. - Tylko, że on ma tego tyle, że potrzeba chyba ze 20, a może więcej. I pytanie, czy miasto podstawiło, a on coś do niego wrzuci? Wiadomo, jaki jest.
- To właściciel posesji sam przyszedł do PGK i zamówił kontener i on sam za niego zapłaci - zapewnia Karolina Turowska z wydziału informacji i promocji urzędu miasta.
A mieszkańcy Piłsudskiego mają nadzieję, że najpierw znikną śmieci, a potem szczury, których się obawiają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze