Reklama

Wyzwania dla radomszczańskich przedsiębiorców. Wszyscy nie będą informatykami [Forum Przedsiębiorczości]

Jest presja na podnoszenie płacy minimalnej przy brakach ludzi do pracy. Chcąc zatrudnić pracownika trzeba zapłacić jeszcze więcej. Jest ryzyko w postaci trudnego do oszacowania wzrostu kosztów stałych. Wiele firm już wpędziło się w matnię, nie przewidziało, że te ceny tak wzrosną - Gazeta rozmawia z Witoldem Świtkowskim, członkiem Rady Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej w Radomsku

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Na każdym kolejnym Forum uczestnicy diagnozują sytuację i zastanawiają się, co się dalej wydarzy, bo przecież trzeba przewidywać.

WITOLD ŚWITKOWSKI: - Tak, teraz będziemy rozmawiać m.in. o cyberbezpieczeństwie i innych czynnikach determinujących prowadzenie działalności gospodarczej. Zawsze staramy się zaprosić kogoś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia. Czasami może być kontrowersyjny, czasami można się z nim nie zgadzać, ale na tym też polega forum, żeby wymieniać się doświadczeniami i opiniami.

Reklama

Minął rok. Jak się panu prowadziło biznes jeszcze rok temu, a jak dzisiaj? Co ważnego wydarzyło się przez te 12 miesięcy?

- Na początek zaznaczę, że nie jestem analitykiem.

Oczywiście, ale ma pan swoje doświadczenia.

- Mam swoje spostrzeżenia, i one są bardzo subiektywne.

Ale prawdziwie, więc cenne.

- I skażone pryzmatem budownictwa, bo to moja branża.

A ta branża wpływa na inne branże.

- Oczywiście, że ona wpływa, to współpraca z wieloma innymi działami gospodarki, ale te spostrzeżenia, które są z budownictwa, niekoniecznie muszą się na nie przekładać, odnosić do całości. Budownictwo w ogóle działa z pewnym opóźnieniem. Kiedy w innych dziedzinach gospodarki widać spadki, to u nas nie jest jeszcze źle, bo trzeba dokończyć rozpoczęte inwestycje. Gdy gospodarka wychodzi z kryzysu, to w pierwszej kolejności wzrosty są w innych działach gospodarki, a dopiero potem w budownictwie. Taka sinusoida…

Reklama

Poprzedni rok to przede wszystkim inflacja, chyba rekordowa.

- Mam wrażenie, że do inflacji się już jakby w pewnym sensie przyzwyczailiśmy. Ten skok inflacyjny był duży, 30, 40 procent. I to wszyscy poczuli, a w budownictwie szczególnie. Natomiast teraz ten proces jakby spowalnia. I w tej kwestii sytuacja jest raczej stabilna. Gdy zawierane są umowy długoterminowe to największym zagrożeniem jest fakt, iż nie możemy przewidzieć wzrostu kosztów stałych w postaci wzrostu cen energii i kosztów pracy. Jest presja na podnoszenie płacy minimalnej przy brakach ludzi do pracy, więc chcąc zatrudnić pracownika trzeba zapłacić jeszcze więcej. Mamy więc do czynienia z dużym ryzykiem w postaci trudnego do oszacowania wzrostu kosztów stałych. Widzę, że wiele firm już wpędziło się w taką matnię, nie przewidzieli tego, że te ceny tak wzrosną. I nie wiadomo jeszcze jak bardzo wzrosną. Oczywiście to z kolei także napędza inflację, bo wzrost cen energii, no to jest wzrost wszystkiego tak naprawdę. I ja tu widzę większe zagrożenie w postaci faktu, iż firmy nie są w stanie pokryć kosztów stałych działalności, na które nie mają przecież żadnego wpływu. Bo nagle cena produktu nie wzrośnie tak bardzo, gdyż tu również działają zasady wolnorynkowe przy ustalaniu cen. Najgorsza jest właśnie ta niestabilność warunków, w jakich mamy działać.

Reklama

Czyli to są teraz te wyzwania, przed którymi stoją przedsiębiorcy?

- Dla mnie tak.

Inni radomszczańscy biznesmeni zrzeszeni w RIPH-u myślą podobnie?

- Mają podobne odczucia. Co ważne podkreślenia, to do tej pory cały wzrost gospodarczy, może nie cały, ale główne tło, polega na rynku wewnętrznym, na konsumpcji. A konsumpcja powoli spada i to wyraźnie widać. Spadają obroty. Widać po sklepach, które się likwidują, zwłaszcza tych małych. Konsumpcja hamuje i ona nie jest w stanie nakręcić gospodarki w sposób płynny i bez turbulencji.

Reklama

Wspomniał pan o pracownikach. Naprawdę w Radomsku brakuje rąk do pracy?

- Proszę mi znaleźć, tak od ręki, na przykład pięciu murarzy. Zawód jakby… wymarł, albo powoli wymiera. Kiedyś był stały dopływ ludzi, w różnych zawodach, bo kończyli szkoły zawodowe, albo w inny sposób się zawodu uczyli. System był rozbudowany, a teraz praktycznie go nie ma.

A szkoła branżowa w Elektryku, Drzewniaku, Ekonomiku?

- Tak, ale często ambicje uczniów tych szkół sięgają wyżej niż zdobycie kwalifikacji zawodowych i ciężka praca na taśmie czy na budowie. O zmianach pokoleniowych na rynku pracy, mówiliśmy podczas ubiegłorocznego Forum.

Reklama

Samorząd z wami nie rozmawia? Nie pyta, jaki kierunek w tej czy innej szkole by się przydał? W jakich zawodach oferujecie miejsca pracy?

- Oczywiście, że istnieją procedury i są podejmowane różne działania. Np. każdego roku prowadzony jest monitoring zawodów deficytowych i nadwyżkowych, w którym uczestniczą przedstawiciele naszej Izby i Cechu. Jest narzędziem wykorzystywanym przy planowaniu działań prowadzących do osiągnięcia równowagi na lokalnym rynku pracy oraz formułowania na tej podstawie ocen, wniosków oraz prognoz niezbędnych np. dla funkcjonowania systemów: szkolenia bezrobotnych i kształcenia zawodowego. Powiatowy Urząd Pracy regularnie przeprowadza badania wśród pracodawców, pytając ich o zapotrzebowanie na kwalifikacje pracowników. Na tej podstawie proponuje się takie formy kształcenia, aby odpowiadały realnym potrzebom przedsiębiorców. Wydaje się więc, że możemy reagować na zmieniające się potrzeby rynku pracy. Należałoby tu wspomnieć jeszcze o radach rynku pracy na poziomie powiatu czy województwa, które mają określone kompetencje do kształtowania polityki oświatowej i wpływ na ofertę edukacyjną szkół zawodowych na danym terenie. Niemniej jednak zmiany w systemie kształcenia nie następują tak szybko i elastycznie, jak byśmy tego oczekiwali. Podczas IV Forum oraz na innych konferencjach, na których poruszany był ten temat, rozmawialiśmy o potrzebie kształcenia w innych formach, takich jak np. kształcenie dualne oraz o kluczowej roli pracodawców w tym procesie. Generalnie życie nam się zmienia. Wszystko idzie w kierunku IT, tu są duże potrzeby.

Reklama

Ale wszyscy nie będą informatykami.

- Właśnie o to chodzi. Kiedyś były szkoły zawodowe i technika po nich. Ludzie szli tym trybem i fachowców przebywało. Teraz ich nie ma. Nie ma jakby systemu. Nie ma systemu zachęt.

Możemy spróbować to podsumować? Te najważniejsze problemy to?

- Koszty. Trudne do oszacowania koszty działalności. A to wpływa na stabilność prowadzenia firmy. Nie ma już gwarancji, słynnych tarcz. I trzeba bardzo ostrożnie postępować i planować. Po drugie ludzie, czyli pracownicy. Po trzecie, mówię o swojej branży, to sposób kredytowania inwestycji publicznych. Polski Ład wprowadził coś takiego, że firmy wykonawcze muszą mieć własne pieniądze, bo system finansowania jest taki, że faktycznie zapłata jest w dwóch transzach: w połowie inwestycji i po zakończeniu zadania.

Reklama

Czyli pan musi jakby zapłacić sam za to, co pan wykonuje? I czekać na przelew?

- Inwestycje finansować muszę z własnych środków lub poprzez kredyt. Kredyt zawsze zabezpieczony jest majątkiem i tu występuje ograniczenie. Wielkość majątku ogranicza wysokość kredytu. W znacznym stopniu ogranicza to możliwości rozwoju firmy.

A gdybyśmy chcieli podsumować ten nasz radomszczański rynek gospodarczo. Jak on wygląda na tle kraju?

- Myślę, że tak jak wszędzie. Nie można powiedzieć, że jest bardzo dobrze, nie można powiedzieć, że jest bardzo źle. Na pewno przydałaby się pomoc państwa. Wcześniej jednak tych różnego rodzaju funduszy i programów było sporo i coś się działo. W tej chwili to jakby troszkę stanęło. Jest to jakby nowe rozdanie i zobaczymy, co się będzie działo. Jest coraz mniej środków na zamówienia publiczne, samorządy też już się w pewien sposób zakorkowały, bo muszą mieć wkład własny, a nie mogą przekroczyć poziomu zadłużenia. Myślę, że pojawią się nowe programy, ale jeżeli przemysł nie zacznie inwestować na dużo większą skalę, to stagnacja będzie się utrzymywać.

Reklama

Rozmawiał Janusz Kucharski

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/09/2024 20:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości