Radomszczanie mówią między sobą, że po likwidacji Metalurgii, firmy z nieprzerwaną 147-letnią historią, następny będzie Fameg, w latach PRL-u największy pracodawca w mieście. - Fameg zwalnia 200 osób - słyszymy.
I od razu sprawdzamy. Prezes Tadeusz Polanowski nie ukrywa, że sytuacja jest bardzo zła. O tym, że Fameg jest zadłużony, pisaliśmy kilka miesięcy temu. Ale o zwolnieniach, zwłaszcza tak dużych, nie ma jeszcze mowy. Jeszcze, ponieważ nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Na razie jednak to plotka, zwolnień w zakładzie, który zatrudnia obecnie około 600 osób, nie ma.
Zwolnienie jednej trzeciej załogi to tzw. zwolnienia grupowe, które trzeba zgłosić do Powiatowego Urzędu Pracy. Tadeusz Polanowski mówi Gazecie, że takiego zgłoszenia Fameg nie składał, co potwierdza, że to nieprawda.
- Robię wszystko, żeby tę firmę ocalić - zapewnia. I mówi, że był kilka razy w USA i Chinach szukając kontrahentów. I że Fameg wciąż jest największym producentem i ma na polskim rynku najwięcej zamówień. Dodaje, że na razie ani władze, ani instytucje, na przykład unijne, takiej firmie jak Fameg nie pomagają, a nawet przeciwnie, pogłębiają kryzys.
Wciąż jednak liczy, że sytuację uda się opanować.
Tadeusz Polanowski jest właścicielem fabryki w Jarocinie. Fameg kupił 12 lat temu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Uśmiechacie się, zawsze jak rządzi pelo, bezrobocie wzrasta, a gdzie jest poseł z naszego regionu pan Wołoszański, a powiat również pelo ma większość.
Ludzie co ten rząd robi wiencej rządów tuska i będziemy chodzić i zbierać puszki katastrofa trzeba strajkować
Uśmiechacie się, zawsze jak rządzi pelo, bezrobocie wzrasta, a gdzie jest poseł z naszego regionu pan Wołoszański, a powiat również pelo ma większość.
Ludzie co ten rząd robi wiencej rządów tuska i będziemy chodzić i zbierać puszki katastrofa trzeba strajkować