Ktoś wzywa pomocy do osoby, która zasłabła, dzwoni na 112, ale okazuje się, że nie ma wolnej karetki pogotowia ratunkowego. Nie ma, bo wszystkie właśnie gdzieś pojechały, a ratownicy udzielają pomocy, być może ratują życie.
Tak było w czwartek 23 stycznia w Radomsku. Pomocy potrzebował 64-letni mężczyzna, z którym trudno było nawiązać kontakt, Trudno, bo był pod wpływem alkoholu.
Akurat nie było wolnej karetki, wysłano więc strażaków, którzy potrafią udzielić tzw. pierwszej kwalifikowanej pomocy. Zajęli się mężczyzną.Trzeba go było jednak przewieźć do szpitala, a karetka nie mogła przyjechać. Strażacy użyli więc jednego ze swoich wozów i zawieźli mężczyznę. Mieli całkiem blisko, 64-latek siedział na ławce przy jednym z bloków naprzeciw szpitala.
- Dyżurny KP PSP w Radomsku po uzyskaniu informacji od głównego dyspozytora PRM w Łodzi o czasie oczekiwania 2 godzin na ZRM poprosił strażaków o przetransportowanie poszkodowanego na SOR w Radomsku. Na miejsce zdarzenia zadysponowano pojazd mikrobus, którym przetransportowano poszkodowanego na SOR. Odległość od miejsca zdarzenia wyniosła 300 metrów - mówi oficer prasowy radomszczańskiej straży kapitan Marek Jeziorski.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze