Pewnie, że strażacy zawsze pomogą i w całym roku zdarza im się zdjąć kilka wystraszonych kotów z dachów czy drzew. Pytanie tylko, czy zawsze musieli to robić oni?
- To dlatego zdecydowałam się wrzucić ten krótki filmik na swój facebookowy profil - podkreśla Irena Bareła, lekarz i powiatowa radna. Nagranie z akcji ratowania półrocznego kota, który bał się zejść z dachu, ma już kilkaset wyświetleń, kilkadziesiąt polubień i kilkanaście komentarzy.
Jak mówi nam pani Irena, Lando to mądry kot, który lubi wysokość i na tym dachu był już nie raz. Wykorzystuje rosnącą obok tuję. Wczoraj jednak na dach wszedł, ale z jakiegoś powodu bardzo bał się zejść.
- Wiele osób w tym momencie chwyciłoby za telefon i wykręciło 112. A przecież strażacy powinni jechać do poważniejszych zdarzeń. Jak widać na tym nagraniu, wystarczyło podstawić drabinę i odrobinę zwierzęciu pomóc.
Wybawcą Lando stał się mąż pani Ireny, pan Piotr. - Najśmieszniejsze jest to, że byłam kiedyś wielką przeciwniczką kotów, które uważałam za roznosicieli toksoplazmozy. Jednak kiedy odszedł nasz pies, z którym byliśmy bardzo związani, nie chcieliśmy kolejnego. A Lando miał być kotem, który będzie łapał myszy u moich rodziców. Jednak uznaliśmy, że na początku będzie w naszym domu, żeby się przyzwyczaił. Ii my też się do niego przyzwyczailiśmy i ostatecznie został na stałe.
Jak dodaje pani Irena, Lando jest znany w okolicy. - Kiedyś powiedziałam, że powinien nazywać się Messi, bo świetnie gra w piłkę. Ma w sobie tyle energii, wszędzie go pełno. Kiedy nie ma mnie w domu to się wzajemnie z mężem zaczepiają. Lando atakował bombki, Piotr musiał je ciągle przewieszać. Zresztą kot atakuje też mojego męża, gryzie go, ale to w zabawie. Kiedyś kotów nie lubiłam, a dzisiaj mamy Lando.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pozdrowienia dla Landzia od studentów WUM !
Pozdrowienia dla Landzia od studentów WUM !