- Otrzymałem cios głową w głowę w wyniku czego na czole pojawiła się krew. Atakowi towarzyszyła agresja słowna, podczas której napastnik używał wulgaryzmów oraz wyzwisk. Pan Grzegorz Podawca ponownie dopuścił się przemocy fizycznej, uderzając mnie w twarz. Zdarzenia te miały miejsce w obecności blisko 20 osób. - tak Kamil Jarząbek, radny Kleszczowa, najbogatszej gminy w Polsce, relacjonował na sesji, jak pobił go konkurent polityczny
Do zdarzenia doszło w nocy z 10 na 11 kwietnia, podczas uroczystej gali w Radomsku. Radny gminy Kleszczów Kamil Jarząbek zgłosił, że został zaatakowany przez prezesa Stowarzyszenia Wspólna Gmina Kleszczów Grzegorza Podawcę.
Opisaliśmy sprawę 16 kwietnia w „Gazecie Radomszczańskiej”.
Grzegorz Podawca stanowczo odrzuca wszystkie zarzuty. Utrzymuje, że nie doszło do żadnego pobicia, a całą sytuację nazywa pomówieniem. Jednak sprawa nie ucichła. 28 kwietnia, podczas wtorkowej sesji rady gminy Kleszczów, radny Kamil Jarząbek publicznie opowiedział o ataku i poinformował, że postępowanie wciąż trwa, a sprawą zajmuje się prokuratura.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że do napaści doszło w nocy z piątku na sobotę, z 10 na 11 kwietnia, w hotelu w Radomsku. Tam odbywała się uroczysta gala „Dzień Przedsiębiorcy 2026”. Wydarzenie przygotowała Fundacja Rozwoju Gminy Kleszczów wspólnie z gminą Kleszczów. W sali bankietowej trwało podsumowanie pierwszej edycji konkursu „Feniks innowacji”. Przy stołach zasiedli przedsiębiorcy i politycy, a lokalne środowisko biznesowe i samorządowe świętowało zakończenie konkursu.
Radny Jarząbek podczas wtorkowej sesji 28 kwietnia w punkcie obrad „wolne wnioski i informacje” szczegółowo opisał tamto zdarzenie. - Otrzymałem od Podawcy cios głową w głowę w wyniku czego na czole pojawiła się krew. Atakowi towarzyszyła agresja słowna, podczas której napastnik miał używać wulgaryzmów oraz wyzwisk. Pan Grzegorz Podawca ponownie dopuścił się przemocy fizycznej, uderzając mnie w twarz. Zdarzenia te miały miejsce w obecności blisko 20 osób. Dzięki zdecydowanej reakcji świadków, którzy podejmowali próby powstrzymania agresora oraz ochrony mojej osoby nie doszło do jeszcze poważniejszych uszkodzeń ciała - mówił Kamil Jarząbek. - Takie zachowania są absolutnie nieakceptowalne i stanowią poważne naruszenie prawa oraz podstawowych standardów życia publicznego. Szczególnie bulwersujący jest fakt, że do zdarzeń doszło podczas oficjalnego wydarzenia przy udziale osób pełniących funkcje publiczne oraz współodpowiedzialnych za organizację i bezpieczeństwo. Opisane działania stanowią poważne naruszenie prawa, w tym w szczególności naruszenie nietykalności cielesnej, znieważenie oraz naruszenie mojego zdrowia i życia. W związku z powyższym zostały podjęte działania mające na celu ukaranie sprawców tych czynów - dodał.
W tym momencie trzymając w ręku teczkę z dokumentami zwrócił się do zgromadzonych słowami: „Szanowni państwo, tutaj mam całą dokumentację medyczną w związku ze zdarzeniem, które miało miejsce w nocy z 10 na 11 kwietnia".
- Chciałbym tylko powiedzieć, że jako przewodniczący rady gminy Kleszczów i jako prywatna osoba, bardzo ubolewam, jeśli do takiego zdarzenia mogło dojść, o którym pan mówi i potępiam, jeśli by takie zdarzenie miało miejsce. Bowiem jest to naruszenie pana nietykalności, więc taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. I do rozstrzygania takich spraw są odpowiednie służby. Mam nadzieję, że pan radny jeśli się czuje, że jego osoba została znieważona, ma prawo złożyć odpowiednie zawiadomienie do takich właśnie służb - skomentował wówczas całą tę sytuację Michał Rejniak, przewodniczący rady gminy Kleszczów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze