Reklama

Batorego pogrążona w ciemnościach. Urząd miasta: - Już jest naprawiane, ale najpierw trzeba znaleźć miejsce, w którym coś się zepsuło

W poniedziałek 16 lutego nasi Czytelnicy informowali, że od dziewięciu dni ulica Batorego po zmroku tonie w egipskich ciemnościach - żadna z pięciu latarni nie działa. Mimo zgłoszeń i chwilowej poprawy ulica codziennie pogrąża się w mroku. Ludzie boją się wychodzić i apelują do urzędników - zróbcie coś.

Od niedzieli 8 lutego mieszkańcy ul. Batorego przeżywają codziennie ten sam scenariusz: zapada zmrok i cały odcinek od wiaduktu do ul. Różanej znika w ciemności. W tym czasie pogoda nie rozpieszcza. Na chodnikach lód i śnieg, w mediach kolejne ostrzeżenia przed oblodzeniem i trudnymi warunkami, a na Batorego egipskie ciemności.

- Na ulicy lód, śnieg, w mediach ostrzeżenia pogodowe, a u nas ciemności egipskie - mówił nam w poniedziałek mieszkaniec osiedla, który wraca wieczorami z pracy praktycznie po omacku.

Reklama

Na początku nikt nie bił na alarm. Radomszczanie z tej okolicy liczyli, że to chwilowa awaria i ktoś szybko zareaguje, więc do środy 11 lutego cierpliwie czekali, przekonani, że urzędnicy sami zauważą, iż cała ulica zgasła i zlecą naprawę. Ale światła wciąż nie było.

Wtedy pani Jolanta postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce.

- W środę zadzwoniłam w imieniu nas wszystkich do urzędu miasta, do wydziału odpowiedzialnego za oświetlenie - opowiada. - Mężczyzna, który odebrał, zapewnił mnie, że przekaże zgłoszenie ekipie od napraw. Wieczorem wyszłam zobaczyć, czy coś się zmieniło i… znowu czarno. Następnego dnia, w czwartek 12 lutego, zadzwoniłam ponownie, tym razem już ze skargą. Powiedziałam wprost, że robią sobie z ludzi kpiny i chyba czekają, aż dojdzie do wypadku. Uprzedziłam też, że jeśli dalej będą zwlekać, zawiadomię prasę - dodaje nasza czytelniczka.

Reklama

Po tej ostrej rozmowie coś w końcu drgnęło, bo jeszcze tego samego dnia wieczorem lampy na Batorego na nowo rozbłysły. Ludzie odetchnęli, część mieszkańców z ulgą patrzyła przez okna na wreszcie oświetloną ulicę. Jednak radość trwała krótko.

- W piątek 13 lutego znowu zapadła ciemność i tak jest do dziś. Wszystkie pięć lamp nie działa. Mamy wrażenie, że urząd robi sobie z nas żarty. Bez światła nikt nie czuje się tu bezpiecznie, dlatego wieczorami praktycznie nie wychodzimy z domów - podsumowuje pani Jolanta.

Reklama

Dla mieszkańców to już nie jest drobna usterka, ale codzienny strach o własne bezpieczeństwo - zwłaszcza gdy trzeba wrócić z pracy, szkoły czy sklepu po zmroku, idąc po oblodzonym chodniku bez żadnego oświetlenia. Problem dotyczy całej okolicy i mocno uderza w zwykłe, codzienne życie ludzi z Batorego.

Urząd miasta odpowiada, że naprawa już ruszyła, ale ekipa odpowiedzialna za oświetlenie ma przed sobą trudne zadanie. Fachowcy krok po kroku sprawdzają instalację, próbując dokładnie ustalić, w którym miejscu doszło do uszkodzenia. Na dokładkę nie pomaga im zimowa aura, mróz i padający śnieg utrudniają pracę w terenie, a jakby tego było mało, zasilanie latarni biegnie w kablach pod ziemią, co dodatkowo wydłuża całą operację. 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/02/2026 17:08
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ed, Edd i Eddy - niezalogowany 2026-02-17 20:20:02

    Mieszczuchy w dooopach wam się poprzewracało. Raptem 50 metrów ulicy bez oświetlania i centymetr śniegu a już jest tak niebezpiecznie, że strach wyjść a domu. Ogarnijcie się. Co mają powiedzieć ludzie w wioskach, osadach i innych przysiólkach gdzie nie ma w ogóle oświetlenia ulic a pługu czy piaskarki jeszcze w tym roku nie widzieli.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszczanka - niezalogowany 2026-02-18 07:58:07

    Kpiny nie tylko na Batorego, dalej na Sienkiewicza też jest ciemno?! przypadek ? nie sadzę...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości