Kiedy nie ma wolnej karetki, bo wszyscy ratownicy mają wezwania i właśnie udzielają komuś pomocy, albo szybciej na miejsce dojedzie wóz strażacki, wysyła się właśnie strażaków.
W środę 5 lutego pierwszą informację w sprawie takiej pomocy dyżurny komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku odebrał o godzinie 14.02. Strażacy byli potrzebni, żeby przetransportować pacjenta z mieszkania do karetki, ratownicy zawieźli go do szpitala.
O godzinie 15.42 strażacy jadą na ulicę Mochnackiego. Nie do domu, ale w zarośla, w których od rana leży młody mężczyzna. Leży i się nie rusza, ale żyje. 35-latek jest na pewno wychłodzony, więc strażacy okrywają go specjalną folią i udzielają psychicznego wsparcia. Potem mężczyzną zajmują się ratownicy w karetce.
A w czwartek o 15.39 strażacy jadą do jednego z mieszkań przy ulicy Tysiąclecia. Pomocy potrzebuje 74-latek, który prawdopodobnie doznał udaru, na co wskazują objawy. Karetka jest w drodze, ale dojazd zajmie ratownikom więcej czasu niż strażakom, decyzja nie może być więc inna, zwłaszcza, że w takich przypadkach bardzo liczy się czas, kiedy udzielona zostanie pomoc.
Strażacy zajmują się starszym mężczyzną, potem przekazują go ratownikom, a ci odwożą go do szpitala.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze