Reklama

Osiem stron ścieku, pomyj i hejtu. Tak wyglądała walka wyborcza w Radomsku. Taka będzie następna?

Przy tym, co wyprawiali przeciwnicy Milczanowskiej w kampanii w 2006 roku, dzisiejsi hejterzy to przedszkolaki. Gazeta odnalazła gadzinówkę, która pojawiła się w Radomsku tuż przed tamtymi wyborami

 

„Czy jest możliwe, że matka czwórki dzieci, niepracująca, pełniąca jedynie funkcje związkowe i pobierająca dietę radnej mogła sobie pozwolić na kampanię wyborczą? Urząd Skarbowy powinien spytać Milczanowską o to, skąd wzięła kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pani Ania ma też do spłaty kredyty. No cóż, chciało się mieszkać po nowobogacku, to trzeba spłacać” - to wyimek z pierwszego tekstu na pierwszej stronie „Radomszczańskiej Wolności Słowa”.

Winieta trochę przypomina logo Solidarności. Na górze hasło „Kogut budzi miasto ze snu”. Poniżej dopisek: „Egzemplarz bezpłatny wydany przez Grupę Patrzącą Władzy na Ręce. Nie zamkniecie nam pięścią ust. Ludzie mają prawo wiedzieć”.

Reklama

Niżej osiem stron ścieku, pomyj i hejtu.

Dziś strony tamtego konfliktu - Anna Milczanowska i stowarzyszenie Razem dla Radomska - są w miejsko-powiatowej koalicji, ale wtedy walczyli na śmierć i życie.

A metody tej walki były takie...

Składana w urzędzie

Listopad 2006 roku, tuż przed wyborami samorządowymi. Kulminacja kampanii. Liczących się kandydatów na urząd prezydenta jest dwoje: Jerzy Słowiński, którzy rządzi miastem od 1994 roku i Anna Milczanowska, kandydatka prawej strony, radna miejska. Na mieście pojawia się gazetka. Dobry papier formatu A3, osiem stron. Wymierzona jest w Annę Milczanowską. Co tam wymierzona, to nawalanka, jaką trudno spotkać dziś w Internecie.

Reklama

Ludzie związani z Milczanowską namierzają osobę rozdającą gazetkę pod jednym z supermarketów. Wzywają policję. Dariusz M. zostaje spisany. Potem jest cisza. Już po wygranych przez Milczanowską wyborach Daniel Łuszczyn, szef telewizji NTL, także opisany w „Radomszczańskiej Wolności Słowa”, składa pozew przeciw Dariuszowi M. Wygrywa, tamten musi wpłacić nawiązkę na organizację społeczną. Potem pozwy składają kolejni, między innymi Wioletta Pal. Dariusz M. nigdy nie zdradzi, na czyje zlecenie przygotował tę gazetkę. Wiadomo, że wydrukowano jej 10 tysięcy. W aktach zachowała się informacja, że dwie urzędniczki urzędu miasta zeznały, iż składano ją na komputerze w urzędzie, którym rządził wtedy Słowiński.

Reklama

Dziś lektura tej gadzinówki wciąż szokuje. Niby przyzwyczailiśmy się do hejtu, media społecznościowe pozwalają komentować bez ograniczeń i wielu nawet brak anonimowości nie przeszkadza, by przekraczać granice. Ale wtedy nie było to jeszcze tak powszechne.

Ich kandydaci Cóż się w gazetce znalazło?

Po pierwsze, ataki personalne. Cała gazeta wypełniona jest nazwiskami, a te wiązane są z plotkami, sugestiami i oskarżeniami.

Pierwsza, główny materiał zatytułowany „Gorący temat: Skąd się biorą pieniądze na kampanię wyborczą Milczanowskiej?”. W nim: „Skąd się wzięły na to wszystko pieniądze? Przecież nikt nie uwierzy, że to składka członków FSG (Forum Samorządowo-Gospodarcze, stowarzyszenie, z którego startowała Milczanowska - przyp. red.). Było widać na zdjęciach, w ulotkach wyborczych, że ich kandydaci do rady to w większości renciści, emeryci i młodzież na dorobku. Największym sponsorem mógł być Dąbrowski (Tadeusz Dąbrowski, biznesmen - przyp. red.), który startował z listy FSG, ale to wszystko mogło być za mało na taką ostrą kampanię, więc pojawia się pytanie: czy jest jakiś cichy sponsor, który być może liczy na konkretne załatwienie swojej sprawy przez przychylną mu nową panią prezydent? Ludzie kojarzą fakty, gadają, a takie właśnie prawo ludzi. Gadają, bo może coś wiedzą? Coś o biznesmenie z Poznania? Nawet chyba Urząd Skarbowy powinien spytać Milczanowską o to, skąd się wzięło kilkadziesiąt tysięcy złotych na wybory?

Reklama

Następny materiał „Jak ja będę prezydentką, to dopiero zobaczycie!”. Tu wyliczanka, co się stanie, gdy Milczanowska wygra.

* Ukochany minister Giertych będzie często odwiedzał miasto

* Nauczyciele dostaną więcej: obowiązków, wytycznych, pracy w domu

* Wszyscy będą dostawać: i sponsor Tadeusz, i ukochana telewizja, i gazeta

* Koniec z Dniami Radomska, żadnego piwa i żarcia kiełbas, tylko msze

* Żadnych zagranicznych inwestorów.

Strona druga to wielkie paszkwile na NTL i Gazetę Radomszczańską. Że chodzą na pasku, manipulują, wprowadzają w błąd, nie lubią Słowińskiego, krytykują, „nie informują o tym, co się dzieje w mieście i urzędach, a szukają dziury w całym”. Niepodpisany autor pisze:

Reklama

„Przy tej okazji zapytam, co się zmieni w tym temacie, gdyby Milczanowska została szefem miasta. Krytykowała, że Słowiński wydaje pieniądze na programy w telewizji i niepotrzebnie Urząd drukuje biuletyn informacyjny. Więc ciekawe jakie decyzje Ona podejmie. Wychodziłoby na to, że powinna zrezygnować z tego co krytykuje. Jak nie zrobi tego, to pójdę do niej i powiem jej prosto w oczy, że wykorzystała wiarę w ludzi i oszukała ich. A jak okaże się, że jeszcze zwiększe wydatki na telewizję i znów będzie płacić Gazecie Radomszczańskiej, to wtedy powiem jej, że jest gorsza od najgorszej ladacznicy”.

Chyba tylko moherowe berety mogą sobie wyobrazić

Cała strona trzecia to „Radomszczańska ośmiornica samorządowo-gospodarcza gotowa do skoku na miejską kasę. Obnażamy układy Forum Samorządowo-Gospodarczego FSG i powiązania z redakcjami”. Tu 12 nazwisk ludzi, którzy mają „manipulować i wprowadzać w błąd”. Dalej autor pisze:

Reklama

„Nieformalną współpracę w celu ataku na urząd i przejęcia władzy wykazują NTL, Gazeta Radomszczańska, Co Nowego, a przed wyborami dołączył też portal internetowy Wirtualne Radomsko. Ta ekipa już od kilku lat manipuluje opinią publiczną, wystawia przekłamane sondaże i promuje osoby wspierające ich cele. Wiesz, kto na tym skorzysta? Na pewno nie ty. Głosując na ich kandydata, czyli Milczanowską, dajesz im możliwość położenia łapy na budżecie miasta, który na przyszły rok, czyli 2007, ma wynosić około 10 milionów złotych. Jeżeli te pieniądze dostaną się w niepowołane ręce to może zostać tylko mokra plama zanim wszyscy się zorientujemy. Nie dopuszczaj amatorów do swoich pieniędzy”.

Kolejne dwie strony to ataki kolejno na: Daniela Łuszczyna, NTL, Radomszczańską, Wiolettę Pal, Tadeusza Dąbrowskiego, Józefa Lamparta, Jakuba Jędrzejczaka, Stanisława Sankowskiego, Michała Grochowskiego i Zbigniewa Solarika. I już wprost personalnie w Annę Milczanowską:

Reklama

„Nigdy nie pracowała na tak odpowiedzialnym stanowisku, nawet nie zarządzała kilkunastoosobową grupą dorosłych pracowników, bo przecież nie będziemy tu brać pod uwagę zabawy z młodzieżą w teatrzyki, za co ją tak kochają. Co dopiero mówić o przejęciu kontroli nad całym Urzędem i wszystkimi placówkami podległymi, co równa się zarządzaniu prawie tysiącem ludzi i odpowiedzialnością za wypłaty dla wszystkich. Przecież trzeba będzie wszystko upilnować.

Czy ona sobie zdaje sprawę z tego, że to nie jest domowy budżet w wysokości 2 tysięcy tylko ponad 100 milionów!!!. Przecież jak pozatrudnia niedoświadczonych naczelników to w mig może stracić kontrolę i zaraz się okaże, że tu zginęło, tam brakuje i na węgiel dla szkół już nie ma, nie mówiąc o paczkach na święta. Chyba tylko moherowe berety mogą sobie wyobrazić, że Milczanowska da sobie z tym radę.

Reklama

Poza tym ile czasu może poświęcić na pracę jako prezydent? No jak sobie wyobraża, że prezydent to ma taki luksusik i do domu sobie idzie o 15.30, to jest w głębokim błędzie. Zwykły przedsiębiorca tyra w swojej firmie od świtu do nocy, a prezydent takiego miasta po południu musi przygotować się do następnego dnia i omówić ze swoimi ludźmi to, co przyniósł miniony dzień. A jak są goście z zagranicy to albo cały dzień albo i niejeden nadskakiwać im trzeba, żeby uznali, że mają dobry klimat do inwestowania. A wyjazd w teren? I niech się zdarzy telefon z domu, że córeczka potrzebuje mamusi? Co wtedy? Mamusia rzuci wszystko, podwinie kiecę i poleci do domu? No tak powinna zrobić dobra mamusia. Ale czy dobry prezydent może tak robić? A tych dzieci to ona ma czworo i wszystkie jeszcze się uczą i niech mamusia nie ściemnia, że dzieci są dorosłe. Samodzielne to będą jak założą sobie rodziny.”

Mleczko wiedział?

W gazetce jest jeszcze jedno kuriozum - oryginalny rysunek Andrzeja Mleczki. Trudno podejrzewać, że wyraził zgodę, więc wykorzystany nielegalnie. Ale o to nie było procesu, bo nikt Mleczki nie poinformował.

Reklama

Najbliższe wybory w październiku (parlamentarne) i wiosną 2024 (samorządowe). W tych drugich też zapowiada się bój na śmierć i życie, choć już nie między Anną Milczanowską a Razem dla Radomska.

I to właśnie może nas czekać.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2024 19:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości