Radomszczanka złożyła pisemną skargą do dyrekcji Szpitala Powiatowego w Radomsku. Opisuje swoją wizytę w poradni ze swoim 9-letnim synem, który poczuł bardzo silny ból brzucha. Szpital odpowiada na nasze pytania w tej sprawie, że dokładnie analizuje ten przypadek i z zebranych materiałów wynika, że nie było tak, jak opisała to matka chłopca.
- Syn był na basenie, a kiedy z niego wyszedł poczuł bardzo silny ból. Mieliśmy niedaleko do szpitala, więc pojechaliśmy sprawdzić co się dzieje. Wyglądało to bardzo źle - opowiadała nam we wtorek 23 stycznia nasza Czytelniczka. Do gabinetu lekarza w ramach tzw. nocnej i świątecznej pomocy weszli około godziny 20, bo wtedy inne przychodnie w mieście są już z reguły zamknięte i tam należy szukać pomocy medycznej. - Syn aż kładł się z bólu. Pani doktor zbadała mu tylko brzuch i wystawiła skierowanie do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka. Byliśmy zdziwienie, że wystarczyło dotknięcie brzucha i zgięcie nogi, że lekarka nie zdecydowała się wykona......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A gdyby lekarka zostawiła chłopaka na USG i czekaliby w Rsku na wyniki z krwi i okazałoby się, że to jednak wyrostek i liczy się czas - to by była inna skarga, że czemu od razu nie wysłała na Chir Dziecięcą... Roszczeniowi rodzice, masakra.
Jakby liczył się czas, to szpital wysłałby natychmiast dziecko karetką na Chirurgię Dziecięcą, a nie proponował dotarcie tam na własną rękę nie zważając na możliwości rodziców. Przeciwności w tym zakresie może być wiele, np. brak prawa jazdy lub brak samochodu lub sprawowanie w tym samym czasie opieki nad malutkim dzieckiem, itp. To nie roszczeniowi rodzice, to ciągła spychologia jaką uprawia szpital i brak indywidualnego podejścia do pacjenta.
W pełni podzielam Twoją opinię Radomszczaninie - do bólu logiczna i trafna.
Karetka jest w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia. Rodzice decydując się na dziecko muszą mieć świadomość obowiązków jakie się z tym wiążą. Co gdyby komuś na miejscu nie udało się pomóc, bo mamuśce szkoda pieniędzy na paliwo dla własnego dziecka? I jaka spychologia? Dziecko zostało skierowane do oddziału chirurgii dziecięcej czyli tam gdzie powinno diagnozować się takie stany. Typowa rodzinka 500+
A gdyby lekarka zostawiła chłopaka na USG i czekaliby w Rsku na wyniki z krwi i okazałoby się, że to jednak wyrostek i liczy się czas - to by była inna skarga, że czemu od razu nie wysłała na Chir Dziecięcą... Roszczeniowi rodzice, masakra.
Jakby liczył się czas, to szpital wysłałby natychmiast dziecko karetką na Chirurgię Dziecięcą, a nie proponował dotarcie tam na własną rękę nie zważając na możliwości rodziców. Przeciwności w tym zakresie może być wiele, np. brak prawa jazdy lub brak samochodu lub sprawowanie w tym samym czasie opieki nad malutkim dzieckiem, itp. To nie roszczeniowi rodzice, to ciągła spychologia jaką uprawia szpital i brak indywidualnego podejścia do pacjenta.
W pełni podzielam Twoją opinię Radomszczaninie - do bólu logiczna i trafna.