- Chyba już dawno nie pisaliście nic na temat komunikacji miejskiej, zainspiruję wiec Was może moim listem - tak zaczyna się mail od naszej Czytelniczki, która prosi, żeby podpisać ją "starsza pani".
Radomszczanka opisuje sytuację, do której doszło w zeszłym tygodniu na jednym z przystanków przy ulicy Piastowskiej. W rolach głównych starsza pani, autobus Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji i jego kierowca oraz sympatyczny i pomocna pasażerka.
- Jestem osobą poruszajacą się przy pomocy wózka/balkonika - pisze o sobie kobieta. - Rzadko korzystam z miejskiej komunikacji, ale niekiedy jest taka potrzeba. A oto moje obserwacje z ubiegłego tygodnia. Rzecz dzieje się na przystanku na ul. Piastowskiej, piekna pogoda, południe - opisuje.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 83% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panowie z mpk nie włączają również kierunkowskazu przy wyjeździe z zatoczki, nie patrzą w lusterka, są duzi... dużym wolno. A z sytuacją opisaną przez czytelnika spotkałem się wielokrotnie, dlatego przesiadłem się do osobówki, swojej.
Jestem kierowcą od ponad 50 lat bez najmniejszej kolizji staram się stosować do przepisów dotyczy to również przepuszczania autobusów włączających sie do ruchu z zatoczki i stwierdzam z całą odpowiedzialnością że włączanie się do ruchu sygnalizowanie jest naprawdę rzadkością u tych panów kierowców i już nie jeden raz byłem o mało staranowany Warto by może zwrócić na to uwagę za nim dojdzie do nieszczęścia
To jeszcze ja dorzucę kamyczek..... Prędkość poruszania się autobusów MPK. Rozumiem, że autobus MPK ma się poruszać zgodnie z rozkładem. I to jest OK. Niestety często zdarza mi się wlec za nim z prędkością 25-30km. Wiem, bezpieczeństwo, wygoda pasażerów, rozkład jazdy itd. No ale skoro dozwolone jest 50 to niech jedzie te 50, a najwyżej poczeka na przystanku minutę dłużej. Pół biedy jak wjedzie taki autobus w zatoczkę. Ale kilka razy zdarzyło mi się, że autobus zatrzymał się na pasie ruchu (brak zatoczki) i skutecznie zablokował możliwość ominięcia (ruch z naprzeciwka). Niby lepiej jak jedzie wolniej niż za szybko, no ale wleczenie się z prędkością "patrolową" czasem nawet kilka kilometrów, bywa irytujące i powoduje niepotrzebną stratę czasu pozostałych kierowców.
Panowie z mpk nie włączają również kierunkowskazu przy wyjeździe z zatoczki, nie patrzą w lusterka, są duzi... dużym wolno. A z sytuacją opisaną przez czytelnika spotkałem się wielokrotnie, dlatego przesiadłem się do osobówki, swojej.
Jestem kierowcą od ponad 50 lat bez najmniejszej kolizji staram się stosować do przepisów dotyczy to również przepuszczania autobusów włączających sie do ruchu z zatoczki i stwierdzam z całą odpowiedzialnością że włączanie się do ruchu sygnalizowanie jest naprawdę rzadkością u tych panów kierowców i już nie jeden raz byłem o mało staranowany Warto by może zwrócić na to uwagę za nim dojdzie do nieszczęścia
To jeszcze ja dorzucę kamyczek..... Prędkość poruszania się autobusów MPK. Rozumiem, że autobus MPK ma się poruszać zgodnie z rozkładem. I to jest OK. Niestety często zdarza mi się wlec za nim z prędkością 25-30km. Wiem, bezpieczeństwo, wygoda pasażerów, rozkład jazdy itd. No ale skoro dozwolone jest 50 to niech jedzie te 50, a najwyżej poczeka na przystanku minutę dłużej. Pół biedy jak wjedzie taki autobus w zatoczkę. Ale kilka razy zdarzyło mi się, że autobus zatrzymał się na pasie ruchu (brak zatoczki) i skutecznie zablokował możliwość ominięcia (ruch z naprzeciwka). Niby lepiej jak jedzie wolniej niż za szybko, no ale wleczenie się z prędkością "patrolową" czasem nawet kilka kilometrów, bywa irytujące i powoduje niepotrzebną stratę czasu pozostałych kierowców.