- Moja mama mieszka przy ulicy Żeromskiego. Należąca do niej działka przylega do Radomki. No i zaczęły się problemy - mówi nasz Czytelnik.
Jakie?
- Od jakiegoś czasu co noc na podwórko mamy dostają się bobry. Myślę, że z czasem będzie ich tylko więcej - radomszczanin pokazuje śliwę, która wyraźnie zasmakowała zwierzętom.
- Z zanieczyszczonej rzeczki o którą nikt nie dba do działki mamy mają metr, może dwa. Wystarczy, że popchną siatkę, która ma już swoje lata i ustępuje chyba pod ich ciężarem i siłą. Proszę zobaczyć, zastawiamy zrobione przez nie dziury w ogrodzeniu, a kolejnej nocy pojawiają się następne. I zadowolone bobry żerują tu w najlepsze.
Czytelnik martwi się o mamę, w końcu bóbr to dzikie zwierzę, które w momencie zagrożenia może zaatakować. - A zęby ma potężne, co widać po tym, jak ostatniej nocy obrobił to drzewo - wskazuje miejsce i świeże trociny.

Dodaje, że rozumie, że bobry są pod ścisłą ochroną, ale jeśli wchodzą w szkodę, ktoś powinien coś z tym zrobić.
Pytamy w Urzędzie Miasta i słyszymy, że miasto może co najwyżej zlecić rozebranie zbudowanej przez bobry tamy. Miasto rzekami nie zarządza. Właściciele działki powinni się zwrócić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która się takimi przypadkami zajmuje. RDOŚ może wypłacić ewentualne odszkodowanie, może także, w uzasadnionych przypadkach, zlecić odstrzał kłopotliwych dla ludzi bobrów.
- Zadzwonię tam i zapytam, co mam zrobić, albo lepiej, co oni zamierzają zrobić - zapowiada nasz Czytelnik.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zamiast żalić się do gazety kup parę metrów gęstej. metalowej siatki ogrodzeniowej i owiń nią drzewa.
Zgadzam się
A może nie słynny redaktor zapyta.
dobry pies wystarczy
Zamiast żalić się do gazety kup parę metrów gęstej. metalowej siatki ogrodzeniowej i owiń nią drzewa.
Zgadzam się
A może nie słynny redaktor zapyta.