- No i się zaczęło... - wzdycha nasz czytelnik, pan Karol. I opowiada, co udało mu się zaobserwować w ostatnich dniach w centrum miasta, czyli na wyremontowanej Reymonta.
Remont tej ulicy kosztował dużo i trwał długo. Nowością jest zwężona jezdnia, szersze chodniki, które mają być teraz radomszczańskimi deptakami, i dziesiątki, jeśli nie setki metrów barierek po jednej i długie stronie. Te ostatnie wywołują wielkie emocje i dzielą mieszkańców - potrzebne czy nie? Nie można parkować - grzmią jedni. Ale za to piesi są bezpieczni - odpowiadają drudzy.
A władze miasta wskazują palcem parking na tyłach Reymonta i mówią, że to przecież dwa kroki stąd i przecież można się przejść, choćby dla zdrowia, nie wszyscy muszą dojechać do kasy samochodem.
Nie trafia do właścicieli sklepów, którzy twierdzą, że teraz to już przyjdzie im tylko te interesy pozamykać, bo życie już dawno wyniosło się z centrum.
Ta dyskusja nieprędko się skończy, jeśli w ogóle.
- A ja zauważyłem coś innego - mówi nam pan Karol. - Zresztą spodziewałem się tego. Takich mamy w mieście kierowców. Co z tego, że na Reymonta stoi znak zakaz postoju i zatrzymywania, oczywiście z wyłączeniem dostawców. Nikt nie będzie mówił radomszczaninowi co ma robić, a już na pewno gdzie i kiedy będzie parkował, to radomszczanin decyduje - ironizuje.
Nasz czytelnik opowiada, że już dwa razy stał w... w korku w centrum miasta. - Paranoja, prawda? Jak do tego doszło nie wiem, śpiewa jeden znany zespół disco polo. Ale ja wam opowiem. za pierwszym razem ktoś się zatrzymał przy tych barierkach przy banku PKO, żeby kupić jakieś warzywa na straganie. On przecież na chwilę. A to wystarczyło, żeby z jednej strony samochody utknęły, bo przecież go nie objadą. Podobnie jak wtedy, kiedy ktoś stanął bliżej nowego rodna na Warszyca. I korek był od tego ronda. Wystarczy jeden baran, żeby skutecznie zakorkować centrum, bo ulica jest za wąska.
Pan Karol zastanawia się, kiedy policja się tym zajmie.
- Jak się tych radomszczańskich kierowców, którzy myślą, że są rajdowymi mistrzami świata, co do jednego, nie nauczy, jak za to nie zapłacą, to przejechanie Reymonta to będzie dramat. Już stają w bramach skutecznie omijając te miejskie barierki, bo albo na lody, albo do bankomatu, albo do kantoru wymienić parę złotych. Jeśli w magistracie tego nie przewidzieli, to nie ma tam mądrych ludzi - kończy. I dodaje, że przynajmniej przez jakiś czas będzie się starał omijać Reymonta, jeśli nie będzie musiał tam koniecznie jechać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
... dojechać do nowego rodna na Warszyca...
Tak ogólnie to jakiś idiota zatwierdził te słupki... Ja Dziecko wożę do szkoły tańca... Pytam Włodarzy... Gdzie mam stanąć o godzinie 15 autem które ma 7m długości... Pytam gdzie????
Na parkingu. Zmieści sie
Batmobil możesz zaparkować na nowym parkingu i przespacerować się kawałek tak dla zdrowia
Właściciele niech dalej marudzą. A jak widać otwierają się nowe punkty gastronomiczne i jakoś ludzie tam są. Właściciele niech w końcu zrozumieją, że nie będzie już jak dawniej i to nie z powodu remontu. Już nowe punkty i ruch w nich powinien im dać do myślenia. Ale beton ciężko skruszyć Jakoś ludzie idący na obiad na przeciwko "Rzemieślnika" aut pod lokalem nie parkuja, ale do tych już muszą pod lad podjechać bo inaczej zawiną majdan
Nie jeden a stado baranów będzie beczalo zawsze gdy będzie to celem politycznym.
Byli tacy radomszczańscy biznesmeni że pod sam bankomat w ścianie kamienicy na Reymonta podjeżdżali zajmując cały na chodnik. Teraz buraki będą się musiały przejść
... dojechać do nowego rodna na Warszyca...
Tak ogólnie to jakiś idiota zatwierdził te słupki... Ja Dziecko wożę do szkoły tańca... Pytam Włodarzy... Gdzie mam stanąć o godzinie 15 autem które ma 7m długości... Pytam gdzie????
Na parkingu. Zmieści sie