Reklama

Radomsko: Uderzał głową psa o kosz. Został już zatrzymany. Trzeźwieje

Znamy kolejne szczegóły bestialskiego wydarzenia w Radomsku. Pijany mężczyzna uderzał głową psa o metalowy kosz. Trafił do aresztu. Policjanci czekają aż wytrzeźwieje, żeby zapytać go - dlaczego?

Jak mówi  aspirant Agnieszka Kropisz z KPP Radomsko, świadek mówi, że widział, jak radomszczanin znęcał się nad psem. Wydarzyło się to we wtorek 19 października po południu.

W tej chwili wiadomo, że zatrzymany mężczyzna uderzał głową zwierzęcia o jeden z koszy na śmieci ustawionych przy ul. Prymasa Wyszyńskiego. Do dzisiaj widać na nim ślady krwi.

Nie wiadomo, czy pies rady Yorkshire Terrier był martwy, czy jeszcze żył. To pozwolą ustalić ekspertyzy, które już zostały zlecone. Od nich będzie zależało jakie zarzuty usłyszy mieszkaniec Radomska.

Reklama

W tej chwili dochodzenie prowadzone jest w kierunku art. 35 ustawy o ochronie zwierząt.

"Odpowiedzialność karna za zabijanie, uśmiercanie lub dokonywanie uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy albo znęcanie się nad zwierzęciem

1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 wyłączenia zakazu zabijania zwierząt, zakaz znęcania się nad zwierzętami ust. 1, art. 33 zasady uśmiercania zwierząt lub art. 34 uśmiercanie zwierząt w ubojni ust. 1–4
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Reklama

1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5."

- Staliśmy akurat na światłach na skrzyżowaniu Krakowskiej z Wyszyńskiego, mieliśmy czerwone - opowiada kobieta, która jest jednym ze świadków. - Widzieliśmy dokładnie jak ten człowiek idzie od Fabianiego w dół, niósł go za kark. A potem zatrzymuje się przy koszu na śmieci i kilka razy uderza tym psem o ten kosz i wrzuca go do środka.

Reklama

- Zatrzymałem samochód zaraz za zakrętem i pobiegliśmy tam, ale jego już nie było - mówi jej mąż. - Okazało się, że wszedł do apteki. Kupić sobie coś na kaszel.

- Miał całe zakrwawione ręce i spokojnie poszedł po syrop - nie może uwierzyć kobieta. 

- Zapytałem go, co takiego zrobił, dlaczego? Nie odpowiadał sensownie - mężczyzna zablokował drzwi, żeby sprawca nie mógł uciec. Wezwano policję. 

- Miał coś takiego dziwnego w oczach. W pewnym momencie powiedział: znalazłem ścierwo, dogorywało, to je dobiłem. Nasz syn, który to także widział, do dzisiaj jest w szoku, a my prawie całą noc nie spaliśmy. 

Reklama

Małżeństwo dodaje, że inni świadkowie mówią, że kiedy mężczyzna ich mijał, odsuwali się na bok. Kiedy przechodziła obok niego starsza kobieta, wziął psa pod pachę. - Może, żeby wyglądało, że nic mu nie robi? - zastanawiają się.

Złożyli już pierwsze zeznania, ale dzisiaj znów będą na komendzie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości