Pani Katarzyna mieszka w bloku przy ul. Piastowskiej 11. - Do naszego bloku nie ma praktycznie żadnego dojazdu. A jeśli będzie się palić? Jak ktoś wzywa karetkę, to też pod klatkę nie podjedzie. Walczymy o to od dawna.
Mieszkanka bloku pokazuje, że o tej porze na ulicy Słowiczej jest sporo wolnego miejsca do parkowania.
- Po południu nie będzie ani jednego - podkreśla. - Wszystko zostanie zastawione, cały chodnik, bo tu zakazu parkowania nie ma. I wtedy karetka czy straż, jeśli byłyby potrzebne, nie ma szans wjechać. Wczoraj dwa razy pogotowie przyjeżdżało do sąsiada, który też podpisał petycję w tej sprawie. Niestety, zmarł. Mieszkał tu 50 lat i się nie doczekał. Po śmierci był niesiony przez kilkaset metrów...
Radomszczanka opowiada, że mieszkańcy widzą rozwiązanie, według nich proste - likwidacja krawężnika i wykonanie wjazdu. Na szerokości kilku metrów. Tak, by nie parkowały tam samochody.
- Miasto odpowiedziało nam, że droga jest ich, publiczna, ale chodnik i krawężnik już spółdzielni. I oni tym się nie zajmą. A w spółdzielni też nie chcą nic zrobić, choć to kwestia bezpieczeństwa mieszkańców. W tym bloku żyje 70 rodzin.
Prezes Radomszczańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Irena Łęska, po pierwsze wyjaśnia, że nie roni się zjazdów z drogi na chodnik. To jakiś drogowy absurd. Po drugie, niedawno poszerzono chodnik przed blokiem, na prośbę mieszkańców, dla bezpieczeństwa, ale to wciąż chodnik, nie droga.
Po trzecie, winni są też sami mieszkańcy, bo parkują w każdym wolnym miejscu i blokują dojazd dla służb. Oczywiście nie można się im dziwić, bo miejsc parkingowych brakuje, a tu nie ma zakazu. Można stawać i na chodniku, i na jezdni wzdłuż chodnika. Jak mówi prezes Łęska, mieszkańcy najpierw chcieli parkingu na boisku, które znajduje się w pobliżu, z a którego nikt nie korzysta. Potem jednak zmienili zdanie i napisali do RSM-u, że tam jednak dzieci może nie grają, ale za to jeżdżą na rowerach.
Są dwa rozwiązania tego problemu. Można próbować robić zjazd, choć to czasochłonne i kosztowne. Spółdzielnia może to zrobić nawet na swój koszt, jeśli pozwolą na to przepisy. We wjazdach parkować nie można, po kilku mandatach mieszkańcy by go nie zastawiali.
Lub postawienie zakazu parkowania na długości około 4 metrów. To wystarczy, żeby karetka czy wóz straży pokonały krawężnik.
Irena Łęska podkreśla, że to wymaga współpracy z miastem, uzgodnień i najmniejszych nakładów finansowych, więc o takie rozwiązanie wystąpi do UM. Bo działka, o której mówi miasto, na której jest chodnik, to współwłasność czterech bloków, co mocno komplikuje sprawę. Ustawienie znaków wydaje się najprostsze.
Na pewno można to zrobić na całej ulicy, ale to zdenerwowałoby tych, którzy tam parkują, więc w grę wchodzi kwestia częściowego zakazu parkowania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Potrzebny jest wjazd pod blok ulica PIASTOWSKA 11 .W tej chwili nie wjedzie pogotowie, straż pożarna, ludzie noszą meble z ulicy natomiast jest dojazd pod blok 9 ,13 ,15. dlaczego nie ma wjazdu do bloku11?.
Potrzebny jest wjazd pod blok ulica PIASTOWSKA 11 .W tej chwili nie wjedzie pogotowie, straż pożarna, ludzie noszą meble z ulicy natomiast jest dojazd pod blok 9 ,13 ,15. dlaczego nie ma wjazdu do bloku11?.