- Jak to zobaczyłem, to przecierałem oczy ze zdumienia. Musiałem sprawdzić jeszcze raz. I rzeczywiście, MP2.5 to było prawie 2000 procent normy! A był jakiś komunikat? No właśnie - denerwuje się pan Robert.
Radomszczanin opowiada, że była 22.30 w niedzielę 16 lutego.
- Oglądaliśmy z żoną film i w pewnym momencie zapytała mnie, czy czuję zapach spalenizny. Niczego nie smażyliśmy, po obiedzie już dawno pozmywane... Mieszkamy w bloku przy Piastowskiej, może jakiś sąsiad? Ale o tej porze? Z drugiej strony wszystko jest możliwe. W każdym razie zacząłem się zastanawiać i mnie olśniło.
Jak mówi nasz Czytelnik, w kilka sekund "połączył kropki".
- Zima, spory mróz, bo kilka stopni, no i późny wieczór, czyli w piecach w mieście dobrze rozpalone. Wystarczyło spojrzeć do aplikacji Airly. A tam same fioletowe kropki, czyli przekroczenia PM10 o kilkaset, a PM2.5 grubo ponad 1000 procent. Co najdziwniejsze, to czujnik na Tysiąclecia pokazał ponad 1900 procent. Najwięcej w mieście. Masakra jakaś.
Pan Robert dodaje, że dzisiaj rano znów spojrzał do aplikacji. I jest trochę lepiej, jeśli porównać ze wskazaniami z wczoraj, ale dalej tragicznie.
- Ciekawe, czy ten smogowy dron wzbił się w powietzre? Śmiem wątpić. Za to radomszczanie nie powinni wątpić, że smog wdychają z każdym oddechem. Że trują się z każdym oddechem I kiedyś zapłacą za to swoim zdrowiem, a może i życiem. Tylko dlaczego nikt nie ostrzega, że lepiej, jeśli nie musimy, byłoby dla nas zostać w domach? Gdzie są służby gdzie władza, która o mieszkańców powinna dbać? Przy mniejszych przekroczeniach były alerty, a teraz cisza. Kompletnie tego nie rozumiem. Pierwszy raz w tym roku poczuliśmy smog w mieszkaniu mimo szczelnie zamkniętych okien. Zaraz się znajdą tacy, co będą mówić, że to ściema. Oni też wdychają truciznę. Ciekawe, czy jak pójdą do lekarza, to sobie to przypomną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze