Dwóch mężczyzn w srebrnym samochodzie zaczepiało dzieci w gminie Kobiele Wielkie. Za jednym weszli na podwórze. Rodziny zgłosiły te zdarzenia policji
- To był czwartek, przed 14 - opowiada. - Byłam w kuchence, gotowałam bigos. Usłyszałam jak podjeżdża szkolny autobus i wnuczek wraca do domu. Autobus odjechał, ja wyszłam na podwórko i wtedy zobaczyłam tego mężczyznę, który na mój widok dosłownie odwrócił się na pięcie i szybko odszedł. Wsiadł do srebrnego auta, które zaraz odjechało.
10-latek był już wtedy w domu.
- Wnuczek myślał, że mnie nie ma, więc kiedy ten mężczyzna wszedł za nim na podwórko i zaczął krzyczeć "chodź, coś co pokażę", to przyspieszył kroku, właściwie wbiegł do domu i zamknął drzwi na klucz. Całe szczęście, że się tak zachował, bo strach pomyśleć, co mogłoby się stać. Wyglądało to na próbę porwania.
Dodaje, że srebrne auto odjechało, ale zatrzymało się kilkadziesiąt metrów dalej.
- Na sekundę, kierowca zapytał dwie kobiety o drogę. Policjanci powiedzieli, że to po to, żeby zmylić. Bo oczywiście zadzwoniliśmy na policję. I pytali, czy tu są jakieś kamery, ale kto by tu kamery na domach montował. A numerów rejestracyjnych nie widziałam niestety.
Babcia chłopca podkreśla, że dzieci w ich domu są uczone, żeby nie słuchać obcych i niczego od nich nie brać.
- 9 lutego odebraliśmy telefoniczne zgłoszenie o zaczepianiu 10-letniego chłopca w miejscowości Orzechów w gminie Kobiele Wielkie - potwierdza Gazecie aspirant Agnieszka Kropisz z KPP Radomsko. Dodaje, że chłopcu nic się nie stało, policjanci na miejscu nie ujawnili srebrnego samochodu opisanego przez zgłaszających.
- To straszne, że takie rzeczy mogą się dziać, że ktoś może podjechać, złapać i wciągnąć do auta - mówi ze strachem w głosie babcia.
To nie było jedyne takie zdarzenie. Dzień wcześniej ten samochód był widziany w innym miejscu, między miejscowościami Łowicz a Brzezinki.
- To była środa 8 lutego, koło 17 - mówi Gazecie mama nastolatki, która wracała pieszo do domu. - Podjechało srebrne auto, w nich dwóch mężczyzn w wieku może 40, 45 lat, jeden z brodą - tak opisała ich dziewczyna. - Stanęli niby o drogę zapytać i czy ona do domu wraca. Powiedziała, że tak, ale jej chłopak już po nią jedzie, bo akurat nadjeżdżał jakiś samochód. Odpuścili. Gdyby tak nie zrobiła mogłoby być różnie.
Kobieta zgłosiła tę sytuację w poniedziałek 13 lutego w posterunku policji w Kobielach Wielkich. - Nawet źli byli, że od razu w środę nie zadzwoniłam. Powiedzieli, żeby powiedzieć o tym sąsiadom, żeby wszyscy wiedzieli. I jak się znów pojawią, to dzwonić, oni wyślą trzy radiowozy z różnych stron, i wtedy ich złapią - ona też, tak jak babcia 10-latka, mówi, że przecież łatwo wciągnąć dziecko do auta i uprowadzić.
Aspirant Kropisz mówi, że policjanci wezmą ten teren pod szczególną opiekę, zwrócą uwagę na obce samochody. Sprawa została też przekazana dzielnicowemu. Policjantka radzi, by zwracać uwagę na samochody na obcych tablicach rejestracyjnych czy dziwne zachowania kierowców i pasażerów takich samochodów. - Każdy sygnał będzie sprawdzany.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze