Reklama

Najpierw pies, potem sarna, a na koniec kot. To był dzień nietypowych strażackich interwencji

W czwartek 25 maja strażacy zostali trzy razy wezwani do pomocy zwierzętom, które wpadły w kłopoty.

Najpierw było zgłoszenie od mieszkańca miejscowości Taras w gminie Przedbórz, który zauważył na wyspie na środku Pilicy psa w typie rasy husky. Jak powiedział dyżurnemu, wyglądał na porzuconego i nie był w stanie sam dostać się do brzegu.

Strażacy użyli łodzi, którą, ze względu na stan wody, musieli zwodować 1200 metrów od wyspy.

Psem zajął się lekarz weterynarii.

Kolejny telefon był od kobiety, która przejeżdżała przez most w Maluszynie w gminie Żytno. I zobaczyła małą sarenkę, której jedna została uwięziona w barierce. Zwierzę nie było w stanie samo się uwolnić, szybko i profesjonalnie zrobili to strażacy. Nie ucierpiała barierka, ani tym bardziej sarenka, którą wypuszczono do lasu.

Reklama

I ostatni telefon po 18, o kocie, który wszedł na wysokie drzewo w Radomsku. Strażacy zdjęli go z wysokości ok. 6 metrów i oddali członkini radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W czasie akcji kot ugryzł strażaka, któremu udzielono pomocy.

Sam kot też wymagał opieki, ponieważ najprawdopodobniej został potrącony przez samochód.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości