Reklama

Czytelniczka: Na termometrze 31 stopni, a autobusy MPK kursują bez klimatyzacji. Pasażerowie dosłownie się gotują

Czytelniczka alarmuje gazetę, że w upały jakie teraz mamy, autobusy MPK jeżdżą nieklimatyzowane a spoceni pasażerowie ledwo przetrzymują podróż. - To skandal w biały dzień, żeby tak ludzi traktować! - skarży się kobieta. - Ostatnio jechałam autobusem z ojcem do szpitala. Przejechaliśmy tylko dwa przystanki, a oboje przez ten czas spociliśmy się niczym myszy kościelne. Dosłownie nie było czym oddychać - podkreśla.

Wtorek 3 września, godzina 14.35. Słupek rtęci na zewnętrznym termometrze zatrzymał się na 31 stopniach Celsjusza. Jest naprawdę gorąco. O tej porze na przystanku Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego tłoczy się całkiem spora grupa ludzi.
Pierwsza podjeżdża „Szóstka”. Kilka sekund później, niemal równocześnie, na przystanek wjeżdża autobus linii nr 2. Otwierają się drzwi, wysiada kilka spoconych osób. Ostatni wychodzi starszy mężczyzna z laską. Jednym gestem ociera spocone czoło, ledwo się porusza. Pomaga mu ktoś obcy. Zniecierpliwieni pasażerowie wreszcie mogą zająć miejsca w autobusie. Siedzących jest jak na lekarstwo. Trzy, góra cztery osoby. Większość podróżnych stoi tworząc zwartą grupę. W autobusie jest wyjątkowo gorąco, na pewno jakieś cztery, pięć stopni więcej niż na zewnątrz. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie ma klimatyzacji, bądź nie działa z jakiegoś powodu. Gorące powietrze jest wyjątkowo uciążliwe. Pasażerowie z trudem oddychają. Mężczyzna około siedemdziesiątki ma mocno spocony T-shirt. Pot leci mu po twarzy. Co jakiś czas odruchowo przeciera ją dłonią.

Kobieta z małym dzieckiem na kolanach wcale .nie wygląda lepiej. Upał i dyskomfort jazdy wszystkim mocno daje się we znaki. Mnie trafia się wolne miejsce obok starszej kobiety siedzącej centralnie przy oknie. O tym wszystkim opowiada Gazecie Czytelniczka.

Reklama

- To nie jest najlepsze miejsce, dlatego było wolne - zagaja ją kobieta obok. - Ma pani na myśli słońce? - dopytuje radomszczanka wskazując na szybę, przez którą akurat wdziera się ostre światło słoneczne. - Tak, słońce i ten zaduch w autobusie. Miałam jechać „Szóstką”, która podjechała pierwsza, ale zobaczyłam jaka jest zapchana ludźmi i wyglądało na to, że bez klimatyzacji, dlatego zdecydowałam się tą linią jechać. Jednak jak widać wcale mi to na dobre nie wyszło. Autobus jest zatłoczony i bez klimatyzacji, nawet szyby nie ma jak uchylić. Ludzie ledwo stoją obok siebie, stłoczeni i spoceni w tej spiekocie. Jakby tego było mało mnie jeszcze słońce dogrzewa przez szybę - narzeka.
- To są właściwie godziny szczytu. Autobusy o tej porze zwykle są zatłoczone. Dzieciaki wracają ze szkoły, ludzie z pracy wychodzą trudno tu wytrzymać w taki gorąc, bez klimy - zauważa inna pasażerka.
- O! Proszę spojrzeć! - wtóruje mężczyzna stojący za plecami naszej Czytelniczki. Palcem wskazuje na kobietę na przednim siedzeniu, która trzyma w ręku wachlarz. - Ta pani to przynajmniej trochę się ochłodzi. A my? Dusimy się, jak sardynki ciasno poukładane w metalowej puszcze - dodaje rozgoryczony. - Kto to słyszał, żeby w taki upał ludzi bez klimatyzacji, najmniejszego powiewu powietrza wozić? - dodaje kolejny mężczyzna. - Przecież to nawet nie ludzkie jest. Dlaczego MPK nic z tym nie zrobi? To zwierzęta na rzeź w lepszych warunkach się przewozi...

Tabor jakim dysponuje MPK liczy 26 pojazdów z czego 14 wyposażonych jest w klimatyzację.
- Ten temat wraca co roku w upalne dni - przyznaje Łukasz Majewski, kierownik działu techniczno-eksploatacyjnego MPK. - Niestety, nie posiadamy pełnego taboru wyposażonego w klimatyzację. I to jest główny problem. W autach, które nie mają klimatyzacji, na pewno w większości otwierane są lufty dachowe albo okna boczne. W przypadku klimatyzowanych aut zdarza się, że nie są one w stanie schłodzić powietrza wewnątrz  - dodaje. 
Majewski podkreśla, że przy takich upałach jakie obecnie panują, starsze auta wyposażone w klimatyzację, która nie jest tak wydolna jak na przykład w nowszych Solarisach, technicznie nie są w stanie sobie poradzić z gorącym powietrzem. 
- Jeżdżąc przez 18 godzin po mieście w tę i z powrotem takie auto w upale nawet nie schłodzi powietrza do takiej temperatury jakiej by sobie pasażerowie życzyli. W tym momencie trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nasze auta mniej więcej co 500 metrów się zatrzymują na przystankach. Co dwie, trzy minuty otwierają się drzwi. A na dworze jest ukrop. Zwłaszcza w południe. My to rozumiemy, jednak technicznie jest to niewykonalne, żeby w takich warunkach auto schłodziło tak dużą powierzchnię, jaka jest w autobusie. 

Reklama

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/09/2024 13:54
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zielono Mi - niezalogowany 2024-09-04 13:37:00

    Wiecznie źle,jak wycinają drzewa to protestu nie ma,jak betonują też nikomu nie przeszkadza,bo jakby przeszkadzało to by włodarzem Ferenc nie został, sorry taki mamy klimat

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kakadu - niezalogowany 2024-09-04 14:19:33

    Trzeba wobec tego pomyśleć o klimatyzacji na przyszłe sezony, bo raczej zimniej nie będzie. Widać to po tegorocznym lecie. Końca upałów nie widać do połowy września. A tak na marginesie, pracuję w innym mieście, jeżdżę komunikacją miejską i przystanki są tam równie często. Mimo to klima daje radę...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Www - niezalogowany 2024-09-04 20:54:45

    Nie chcę nigdzie klimatyzacji. Wychodzę ze sklepu jak jest klima. Dostałam kiedyś paraliżu twarzy od zimnego powietrza. Na dworze gorąco w pomieszczeniu zimno i choroba gotowa. Wystarczy wachlarz i parasol na dworze. Od tego jest lato żeby było gorąco. Niedługo będziecie narzekać na zimno.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości