W piątek 28 listopada informowaliśmy, że wcześnie rano w Żytnie pojawili się policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. I strażacy z Łodzi.
Było to tyle nietypowe, że mamy komendę powiatową policji i w sytuacji alarmowej to miejscowi policjanci jadą na miejsce. To samo dotyczy strażaków. Mamy zawodowych w komendzie powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Radomsku i ochotników w prawie każdej większej miejscowości w Powiecie. Są też druhowie w Żytnie.
Dlaczego więc na miejscu są ich koledzy z innych miast? Wtedy udało się nam nam ustalić, że policjanci przyjechali ze Śląska, z KWP Katowice. W biurze prasowym w Katowicach powiedziano nam, że na razie nie usłyszymy żadnych szczegółów. I że musi nam wystarczyć, że w Żytnie odbywała się tak zwana realizacja. I dotyczy jednego z wątków prowadzonego właśnie śledztwa. Śledztwo nie dotyczy naszego powiatu, ale jeden z jego wątków o nasz powiat zahacza. Właśnie o Żytno. Strażacy byli w tej realizacji potrzebni. Na razie jednak, ze względu na dobro śledztwa, to wszystko, co można w tej sprawie powiedzieć.
W poniedziałek 1 grudnia Gazeta Wyborcza poinformowała, że policja znalazła ciało mężczyzny. To najprawdopodobniej porwany przez kiboli GKS-u Marek Kubaczka z Katowic.
Policja wciąż nie zdradza żadnych szczegółów, ale dowiadujemy się, że w jednym z grobów były dwa ciała. To, którego szukali policjanci, w stanie dużego rozkładu. Ponieważ istniało podejrzenie, że przestępcy mogli użyć chemikaliów do jego zniszczenia, wezwano specjalną jednostkę strażaków z Łodzi.
Teraz trzeba wykonać badania DNA, które potwierdzą, czy to ciało porwanego mężczyzny.
Marek Kubaczka wyszedł ze swojego mieszkania w bloku 19 września przed godziną 22. Miał się z kimś spotkać. Od tamtej pory nikt go nie widział. Mężczyzna miał 34-lata. Policja w tej sprawie prowadzi intensywne śledztwo.
- Kocham cię do zobaczenia [*] - napisał w niedzielę na swoim Facebooku jego brat Adam. I zamieścił zdjęcie.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze