Los widocznie tak chciał, że mój kontakt z Tadeuszem Różewiczem miał miejsce dopiero, niestety, na jego pogrzebie na kameralnym cmentarzu przy świątyni Wang w Karpaczu. Na tym pogrzebie byłem osamotnionym radomszczaninem. Fakt ten zawdzięczam mojej córce Agnieszce, która na szczęście 11 lat temu opuściła Łódź i zamieszkała właśnie w Karpaczu.
Będąc w 2014 na Świętach Wielkanocnych u córki dowiedziałem się, że pogrzeb Tadeusza Różewicza, który zmarł 24 kwietnia 2014 roku, odbędzie się właśnie tam. Być może znajdą się osoby, które zastanowi fakt, dlaczego pogrzeb ten nie odbył się w rodzinnym Radomsku czy Wrocławiu, którego do końca swych dni poeta był mieszkańcem.
I tę kwestię pomogła mi w dużym stopniu rozwikłać moja córka, namawiając mnie do zwiedzenia Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu. To właśnie w tym muzeum zostałem miło zaskoczony bogatą i stałą ekspozycją poświęconą życiu i twórczości Tadeusza Różewicza.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze