Mieszkaniec gminy Kobiele Wielkie mówi Gazecie, że urzędnik Starostwa Powiatowego potraktował go bardzo nieprzyjemnie.
- A chodziło o drogę za Kobielami, w stronę Wielgomłyn - mówi Gazecie.
Mężczyzn opowiada, że zadzwonił do urzędu, żeby zapytać, kiedy ktoś zajmie się rosnącymi przy tej powiatowej drodze drzewami i krzewami.
- Bo gałęzie już dawno urosły tak bardzo, że trudno mówić, że przy tej jezdni jest jakieś pobocze. To oznacza, że pieszy nie ma jak przejść, a i dwóm samochodom trudniej się wyminąć bezpiecznie. Niedawno były tam ustawiane chorągiewki, na peregrynację obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, to część ludzie wycięli, żeby to jakoś wyglądało.
Nasz Czytelnik mówi, że próbował się dowiedzieć, czy zarządca drogi, czyli starostwo, coś z tym zrobi.
- Człowiek, z którym rozmawiałem, był bardzo nieuprzejmy. Mówię mu, że już dawno ktoś powinien się tym zająć, jakieś zlecenie ktoś powinien wystawić firmie, która się tym zajmuje. A on mnie zaczął straszyć! - nie kryje emocji. - No to się w głowie nie mieści!
Zapytaliśmy o drogę w starostwie, czy wydział zarządzania drogami wie o takiej sytuacji i co zamierza z nią zrobić. Czekamy na odpowiedź.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Straszył tak: uuuuuuuuuuuuu. To wtedy trzeba się bać.
Straszył tak: uuuuuuuuuuuuu. To wtedy trzeba się bać.