- Spodobało mi się to, co widziałem na płótnie, kiedy uznałem, że jest skończone. I spodobało mi się to, co czułem, kiedy odkładałem pędzel - Marcin Pełka, malarz amator opowiada, dlaczego każdego dnia siada do sztalugi
Ma 35 lat, urodził się w Radomsku, ale od dawna mieszka w miejscowości Zdania w gminie Dobryszyce. Na piętrze budynku, który kiedyś był szkołą. W jednym z pokoi urządził swoją malarską pracownię. Prawie codziennie siada do sztalugi, miesza farby i przenosi na płótno swój świat i uczucia.
Marcin Pełka na swoim Facebooku napisał: Obrazy które rodzą się z bólu. Często pytacie mnie, skąd czerpię inspirację. Prawda jest taka, że to nie inspiracja, to konieczność. Lęk, złość, głęboka depresja - te emocje, które często mnie paraliżują, znalazły swoje ujście na płótnie. Malarstwo to dla mnie nie hobby, to mój drugi język, ktÃ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze